Mam nadzieję że mój pierwszy tak naprawdę samodzielny oneshot (Shonen Ai) z udziałem Dae-sunga oraz Seung-hyunga (Topusia) mam nadzieję że spodoba wam się. Za błędy jakiekolwiek wybaczcie mi..Jeśli miał by ktoś ochotę razem ze mną współpracować proszę pisać ^^ fajnie będzie pisać fanficy yaoi ^^Ok. To zaczynam..
Do tego oneshota polecam 2 piosenki do przesłuchania ( w czasie czytania):
—————————
Ja, Dae-sung nigdy bym nie sądził, że kiedykolwiek mogłoby do czegoś dojść…A teraz?
To zaczęło się po moim wypadku, gdzie niesłusznie zostałem posądzony o zabicie chłopaka. Popadłem w depresję, zrezygnowałem z jakichkolwiek koncertów, zostawiłem chłopaków. Gdyby nie on, dawno by mnie tu nie było. Nigdy bym się nie otrząsnął.
-Dae śpisz? - usłyszałem głos zza ściany. Był to nasz wymagający lider, Ji-yong (prawdziwe imię G-Dragona).
Facet wiedział zawsze co robi. Jest niesamowity w śpiewie, jak i kompozytorem. Jest mym hyungiem i wzorem.
- Już nie… – odpowiedziałem odwracając się w stronę cienkiej ściany.
Odruchowo przykryłem się mocniej kołdrą oczekując następnego pytania.
- Dasz radę?… To znaczy, czy dasz radę jutro na konferencji….? – zaczął Ji, ale przerwał w pół słowa.
W głowie miałem mieszane uczucia, już minęło ponad 3 miesiace jak nie więcej. Rozglądałem się po ciemnym pomieszczeniu. Nie czułem się jak w domu. Chociaż to było oczywiste. Konferencja miała odbyć się w mieście oddalonym od Seulu. Byliśmy w wynajętym domu jednorodzinnym. Milutki, ale….
- Hej… – zza ściany ponownie dobiegł głos nieprzytomnego Ji-yung’a.
- Postaram się – mruknąłem na odpowiedź.
Spoza ściany dobiegł nagle do mnie chrapanie naszego lidera. Na twarzy ugościł mi lekki uśmiech. Nie dałem rady spać, więc wygramoliłem się spod ciężkiej kołdry i wstałem
- ” I co ja mam ze sobą zrobić” – ciemność w pokoju pogarszała sprawę.
Z utrudnieniem zacząłem szukać włącznika. Po jednym uderzeniu w stopę i kolano z uciechą znalazłem włącznik. Przebrałem się i złapałem za czarną kurtkę, która wisiała w szafie. Tak oto wyszedłem z pokoju. Korytarz na szczęście był pusty, więć z ulgą doszedłem do końca korytarza i zszedłem cicho po schodach. Nabrała mnie ochota na alkohol. Z ciekawości sprawdziłem lodówkę. Były tylko 2 puszki tandetnego piwa, zapewne, któregoś z ekipy. Z chytrością złapałem za jedną z nich. Niewiadomy stytuacji zamknąłem drzwi lodówki i miałem już wyjść na zewnątrz…
-Co robisz? – przede mną pojawił się Seung-hyun (Topuś).
Poczułem lekkie ukucie w sercu, które zaczęło później okropnie mocno bić.
- Ee.. – nie mogłem wydusić z siebie głosu kiedyś było inaczej, miałem więcej odwagi, a nawet chęci by żartować z nim.
- Idę się przejść…. bo… nie mogłem zasnąć - mruknąłem speszony odwracając wzrok od Hyung’a.
- Pójdę z tobą… – uśmiechnął się.
Nie wiem czemu, ale nie musiał tego robić, a ja znowu miałem to lekkie uczucie zadowolenia. Ruszyłem przed siebie omijając dużą sofę, stół, aż wreszcie dostałem się przez jakże wielki labirynt do drzwi w półciemnościach. Gdy rozprawiałem się, właśnie z zamkiem już obok mnie staną Seung, zwarty i uśmiechnięty. Zaczęło mnie to przerażać. Wyszliśmy w milczeniu. Szczerze to ja milczałem. Jeszcze nie odeszły odemnie sceny z wypadku.
- Ym… ładna noc – zaczął Choi (nazwisko topa), by jakoś rozruszyć sytuację i mnie namówić do rozmowy.
- Może… może być.
W ręku trzymałem już otwartą puszkę.
- Dasz łyka? – uśmiechną się Seung zachęcająco.
Nie patrząc na niego podałem to o co prosił. Dopiero teraz skapnałem się, że przed chwilą z niej piłem…
-P…Pośredni pocałunek – szepnąłem bardzo cicho.
- Słucham? – zdziwił się, oddając mi wypity do połowy alkohol.
Wyczułem coś jednak, że coś tu nasz Seung kręci.
Pomachałem głową – Nic… Po co chciałeś iść ze mną, jutro z tego co wiem masz jakieś zajęcie -powiedziałem nagle o dziwo z troską w głosie.
- Tak sobie.. nie mogłem zasnąć przez pewną osobę – odpowiedział tajemniczo.
- Przez dziewczynę…? – zapytałem się.
Trochę poczułem się zazdrosny o przyjaciela, ciekawe dlaczego?
- Nie.. – jego niski głos przeleciał przeze mnie jak prąd.
Stanęliśmy przy jakiejś skarpie w parku z widokiem na małe centrum miasta. Oparłem się o poręcz wdychając świeże powietrze, które wypełniało rześko me cialo. Nie śmiałem zapytać, dlaczego nie myśli o jakiejś dziewczynie, a o kim tak naprawdę. Westchnąłem ciężko.
- Co?- zapytał mnie znowu Seung, jakby nigdy nic.
-Ym… to o kim rozmyślałeś? – z moich ust padło przeklęte pytanie.
Dziabnąłem się niestety za późno w język.
- Rozmyślałem o…. Tobie – odpowiedział mi.
- O mnie…? – zarechotałem jak wariat, na co Seung zrobił minę, która nie była do śmiechu.
Zaczął coraz bardziej zbliżać twarz w moją stronę. Poczułem jak jestem sparaliżowany przez własne ciało.
- Co ty próbujesz zrobić? – nareszcie wydusiłem z siebie te słowa.
Seun-hyun widocznie się ocknął i by zmienić temat powiedział – To jutro masz konferencję, tak? – zapytał odwracajac się ode mnie tyłem.
Speszyłem się na to pytanie. W pośpiechu łyknąłem trochę piwa. NIe miałem ochoty rozmawiać o moim powrocie.
-Będę grać w dramie muzycznej…. – mruknąłem na odpowiedź.
-Chodź ze mną chcę ci coś pokazać. – Seung pociągną mnie za sobą.
Hyung pociągną mnie za sobą. Minę zapewne miałem, zdziwioną i całą czerwoną, bo nie złapał mnie za ramię czy coś w tym stylu, tylko za rękę. Tak, ciągną mnie jak dziewczynę za rękę. Jednak nie miałem odwagi jej puścić, podobało mi się to. Cieszę się że nie byłem w piżamie, bo wsiedliśmy do pustego autobusu i pojechaliśmy, ale gdzie, to już nie wiedziałem. TOP w dalszym ciągu nie puszczał mojej ręki. Strasznie mi się to podobało. Siedziałem tak z lekkim zadowoleniem na twrzy. Nie wiem kiedy, poczułem na ustach coś ciepłego i miękkiego. Seung skorzystał z mojej nie uwagi i mnie..
- Co ty robisz? - wyrwałem się, wstając z miejsca, z pretensją w głosie.
Złapałem się za usta jednak, znowu spodobało mi się to.
Autobus mocno sie zatrzymał, a ja straciłem równowagę i upadłem wprost na Topa.
-Przepraszam.... - szepnąłem, ale nie raczyłem z powrotem wstać. Czułem woń jego perfum. Było mi tak dobrze.
-Wysiadamy - rzekł Choi podnosząc mnie lekko.
Zmieszany wręcz wyskoczyłem z autobusu. Znaleźliśmy się przy jakiejś świątyni. Jednak Seung-hyun nie poszedł w tamtą stronę, ;ecz skierowaliśmy się na jakąś polanę.
-Kiedyś tutaj przyjechałem z rodziną by zwiedzić tutejszą świątynię i odkryłem to miejsce. - uśmiechnął się zadowolony do mnie i padł na ziemię.
Powoli podszedłem do niego. Było mi tak ciepło, gdy z nim jestem. Dlaczego tylko w jego towarzystwie tak się czuję, czy ja może... ?
Top pociągną mnie do siebie na ziemię, wtulają się.
- Myślę że żywię do ciebie pewne poważnie uczucie - powieział całując mnie w czoło.
-Ale jesteśmy .... facetami - mruknąłem
-Czy to takie ważne - jego niski głos ponownie mnie oplótł.
Jeszcze bardziej przycisną mnie do siebie. Poczułem jak Seung łapie mnie za podbrudek i całuje.
-To trochę, głupie... - wysapałem nie mogąc się wyluzować.
- Co takiego....?
- Że... ty... ja... no... - Wstałem z zimnej trawy. Podobnie zrobił T.O.P.
- To chore - dodałem.
Seung zrobił zrezygnowaną minę i zaczął bez słowa odchodzić. Również ruszyłem cztery litery i z dziwnym uczuciem w milczeniu wróciliśmy do wynajętego dom przez naszego menadżera. W autobusie siedzieliśmy oddzielnie jak jakieś obce osoby. Nie podobało mi się to. Powiedziałem tylko to co myślałem i chyba teraz TOP jest zły na mnie. Znowu westchnąłem wpatrując się na znikające za nami budynki i drzewa. A tak się fajnie zapowiadało. Wyciągnąłem z kieszeni telefon by zobaczyć godzinę. Było po 2 nad ranem. Będę pewnie nieprzytomny na konferencji. Wszedłem do swego pokoju padając na pościel plecami. Przejechałem dłońmi po twarzy. Zdałem sobie jednak z czegoś sprawę. Wstałem ponownie wyszedłem z pokoju. Moje nogi poniosły mnie wprost do pokoju Seunga Hyung'a. Było prawie kompletna ciemność. Widziałem tylko zarys postury Seunga.
-Kto tam? - zapytał.
Przełknąłem ślinę szepcząc niepewnie - To ja...
Usłyszałem skrzypienie łóżka.
- Aha - mruknął.
-Przepraszam... Nie chciałem ciebie urazić! - rzekłem bez przykrywki.
- Nie jestem zły - znowu ten jego monotonny głos.
W ciemnościach zobaczyłem jak postać Seunga zbliża się do mnie i oplata w tali kładąc głowę na moim ramieniu.
-Ja podobnie ja ty, czuję się dziwnie - zaapelował.
Poczułem jak zaczyna całować mnie po szyi. Robił to powoli, kierując się coraz wyżej, jakby szukał mojej twarzy. Gdy znalazł poszukiwane miejsce wręcz przyssał sie do moich ust. Na chwilę zapomniałem, że obydwoje jesteśmy facetami. Seung zakańczając pieszczenie moich ust ściągnął ze mnie pośpiesznie bluzkę, rzucił gdzieś w zakątek pokoju, o czym dalej zaczął mnie pieścić. Przez błogość jaką czułem zsunąłem się na ziemię. By powstrzymać jęki przygryzłem usta. Seung Zniżał się coraz bardziej, aż do spodni. Szybkim ruchem zaczął rozprawiać się z zamkiem moich spodni.
-Czekaj! - zatrzymałem Seunga - Może... nie na podłodze... - policzki zaczęły mi palić się ze wstydu.
Znowu zostałem pocałowanym bardzo intensywnie w usta. Czułem jego miętową ślinę (aut. moim zdaniem bleeee po co napisałam to? ) nigdy nie myślałem, że nawet zwykły pocałunek może być tak ekscytujący. T.O.P wręcz rzucił mnie na łóżko a sam szybko ściągnął z siebie bluzkę. Ponownie zaczął zostawiać na moim ciele gorące pieczatki, aż doszedł do swego odpowiedniego celu.
Zakryłem ręką twarz by nikt nie słyszał naszych tajemniczych igraszek.
Tak właśnie spędziłem noc z Seung-hyun'em. Rano obudziłem się w objęciach Choi'a. Przytulał mnie mocno jakby nie chciał mnie wypuścić. Uśmiechnąłem się zadowolony wciągając woń ciała Seunga.
-Kocham cię - szepnąłem sam do siebie uśmiechając się.
-Ja ciebie też - usłyszałem już rozbudzony głos hyunga. Pocałował mnie czule w czoło.
-Dzisiaj mam konferencję - powiedziałem zrezygnowany. Nie chciałem iść tam.
-Pojadę tam, jeśli chcesz. Pogadam z menadżerem to jakoś przestawimy mój harmonogram. Będzie ci lepiej jak mnie zobaczysz za dziennikarzami - jego głos naprawdę mnie uratował.
Konferencja dzięki niemu przebiegła pomyślnie, nawet gdy zadawano mi pytania związane z wypadkiem. Hyung stał za pijawkami (dziennikarzami) przebrany z kapturem na głowie. Z uśmiechem pokazywał mi kciuka. Będę musiał go teraz zaprosić gdzieś w podzięce.
----------------------
Tak oto doszliśmy do końca Oneshota. Może i nie jest to jakieś wyjątkowe opowiadanie, ale mam nadzieję że spodoba wam się. A już niedługo następny paring ^^ Key i Jounhyun napisany prze zemnie i Tanoshii.
;D mam nadzieję że się podobał ^^
OdpowiedzUsuń