Popularne posty

niedziela, 20 maja 2012

KeyJong - Zakazany Owoc część 3

Witam i razem z Tanoshii zapraszamy na nowy wątek Key'a i Jonghyun'a.

W poprzedniej notce.
Key---------

- A więc proponujesz mi abym spał u Ciebie w pokoju?- zapytał się Jonghyun, śmiejąc się. - No dobrze, już dobrze. - poczochrał mnie po głowie.
- Ej, no moje włosy, cwelu! - krzyknąłem oburzony. Nie lubię jak ktoś rusza moje włosy, czuje się wtedy nie swojo.
- Coś ty powiedział?!
-Nic. - mruknąłem.
- Cwelu? Ja Ci dam cwela, wychodzę. Sam tego chciałeś.- Jonghyun kierował się do wyjścia..
- NIE!- krzyknąłem- No zostań?- spojrzałem się na niego jak najsłodziej potrafiłem.- Proszę. - facet na którego serce mi szybciej bije podszedl do mnie i mnie pocałował prosto usta. Zaczerwieniłem się.
- Nie mogłem się powstrzymać, robisz takie słodkie minki. - uśmiechnął się złośliwie Jonghyun. Po tym pomógł mi usiąść na łóżku i sam się usadowił obok mnie.
Siedzieliśmy i rozmawialiśmy, opowiadaliśmy sobie różne historie z dzieciństwa i nie tylko i..w końcu zasnęliśmy. Obudziłem się w jego ramionach, najpiękniejszy poranek w moim życiu, uśmiech nie schodził mi z twarzy. Było mi dobrze, tak przyjemnie i ciepło..I doszedłem do wnioski że chyba kocham go..


Jonghyun-----------------

Gadaliśmy do późna. Było mi naprawdę miło na sercu. W czasie rozmowy, Key zasną zmęczony po ciężkim dniu. Gdy chłopak spał siedziałem jeszcze i lekko głaskałem go po głowie. Robiłem to tak długo, że aż sam zasnąłem. Ranek był cichy i rześki. Zbudziłem się jako pierwszy, czułem jak Key wtula mi się w tors. Byłem wręcz w niebo wzięty. Chyba na prawdę zaczynałem coś poważnego czuć do niego.
Poczułem jak Key zaczyna się budzić.
- Dzień dobry śpiochu- uśmiechnąłem się.
Key jeszcze lekko nieprzytomny mruknął coś pod nosem, po czym dopiero wtedy rozbudził się.
- Dobry dobry.. - mruknął uśmiechając się.
- Powinniśmy już wstać... a przynajmniej ja... jak ktoś z chłopaków to zobaczy.. - mruknąłem. Chociaż tak na prawdę nie miałem ochoty wstawać. Ociężały wstałem, lecz ręka Key'a zatrzymała mnie w połowie.
- Nie idź jeszcze - jego ta słodka mina.
Ciągle nia mnie rozbrajał.
- A co nie chcesz śniadania do łóżka ? - zapytałem specjalnie uśmiechając się łobuzersko.
- no... chcę... ale.. - mruknął zrezygnowany a z jego brzucha nagle wyszedł odgłos głodu.
- Co Ale? - uśmiechnąłem się.
- No.. nie ważne... - powiedział, a ja specjalnie jeszcze podszedłem do niego i pocałowałem w policzek.
- Idę ci zrobić coś do jedzenia.. - po czym wyszedłem z pokoju, zostawiając po raz kolejny zmieszanego Key'a.
W kuchni o dziwo nikogo nie było. Tak oto zabrałem sie za śniadanie dla mojej drogiej drugiej połówki.

Key------------------------

Dostanę śniadanie do łóżka, jej!- uśmiechałem się jak glupi. Usadowiłem się wygodnie na łóżku i myślałem o nim.. O tym jak nam ze sobą dobrze, chociaż to dpiero 3 dzień.. Chciałbym aby był ze mną jak najdłużej. Może na zawsze? Byłoby mi bardzo przyjemnie gdyby został. Tak się zamyśliłem że nawet nie zauważyłem jak przyszedł Jonghyun.
- Proszę śniadanko. - uśmiechnął się i postawił tacę z jedzeniem mi na kolanach.
- WOW, wygląda pysznie!- ekscytowałem się.
- Smacznego.
- Dziękuję. - zacząłem jeść to do przygotował dla mnie Jonghyun. Było przepyszne, gdy zjadłem wszystko to zdałem sobie sprawę że cały dzisiejszy dzień spędzę sam, bo chlopaki wyjeżdżają ćwiczyć na sobotni występ. Eh.. zrobiło mi się smutno bardzo.
- Ej, co jest?- zapytał mnie Jonghyun.
- No..eeetto.. wiesz.. zostanę dziś sam. - wycedziłem.
- Przecież możesz jechać z nami, nie zostawimy Cię samego. - powiedział Jong i poklepał mnie po ramieniu.
- Serio? Spoko by było gdybym mógł. - uśmiechnąłem się.
- W końcu jesteś Key'em, członkiem SHINee i drugim po Teaminie naszym słonkiem ktore zawsze nas rozwesela(może być? XD)- Jonghyun zaczął się śmiać, i mi się jakoś wesoło zrobiło. Uśmiechnąłem się do niego. - Ale z racji tego że jeszcze oni nie wstali, bo jest dosyć wcześnie moge jeszcze z Tobą zostać.
- Ale fajnie! - ucieszylem się i zrobiłem mu miejsce obok siebie na łóżku. - Eee.. no mam pytanie.. bo.. jak to jest z nami w końcu? - zapytałem go jednocześnie się czerwieniąc.
- Jak to jest z nami? Jeszcze pyta! PF- westchnął mój towarzysz.- Jesteśmy razem?- uśmiechnął się.
-N..Naprawdę?
- No a coś ty myślał? Głupi ty. - poczochrał mnie po głowie. Zacząłem mu się wyrywać.
- Eeeej, nie rób mi tak wiesz że tego nie lubię!c - krzyknałem na niego.
- O patrzcie jaki buntownik! Ciekawy jestem czy teraz mi się wyrwiesz. - złapała mnie za nadgarstki i mnie pocałował. Zrobilem się czerwony jak burak..

Jong----------------

Zaczynałem uwielbiać jak z mojego powodu Key robił się czerwony na twarzy. To było takie zabawne.
- Smakujesz smakowicie tak ramen'owo - szepnąłem zgrywając się.
- Głupek - mruknął Key cały czerwony.
- Zaraz ci dam głupek - zacząłem łaskotać Keya, a ten zwijał się ze śmiechu.
- Sorki przepraszam.. tylko przestań... - wysapał, a ja śmiałem się jak ten głupi.
Zabrałem od Kibuma tacę. - To ja idę to zanieść... i zbudzę resztę.
Kibum tylko pokiwał głową. Tak wyszedłem z pokoju zostawiając mojego miłego.
Wszedłem do kuchni i pozmywałem naczynia. Byłem zadowolony, ale mój uśmiech natychmiast zszedł z twarzy. Uderzyłem pięścią o blat półki obok zlewu. Że też potrafiłem udawać przy kimś kogo żywię uczuciem.
- O.. Jonghyun już na nogach? - do kuchni wszedł Onew, który od razu skierował się do lodówki wyjmując zimną butelkę wody.
- Tak... zaniosłem dla Key'a śniadanie by nie musiał jeszcze nadwyrężać nogi. Szyna jeszcze nie wyschła. - odpowiedziałem.
- W bardzo ciekawy sposób odpokutowujesz - zaśmiał się Onew biorąc łyk wody.
- A co niby innego mam robić? To ja zawiniłem - Onew chyba widział że jednak czuję się nieswojo po wypadku, gdy jestem w pobliżu Key'a.
- Możesz odpłacać sie, ale zachowuj się normalnie. Kibum przecież mówił, że nie jest na ciebie zły.
Słowa Lidera oparły mnie trochę na duchu.
- Może masz rację. - przyznałem się.
- Za karę idziesz budzić tą dwójkę- zaśmiał się wychodząc z pomieszczenia, zostawiając mnie samego.
Szybko dokończyłem mycie naczyń i poszedłem obudzić maknae i Minho.
Z Mincho było łatwiej go obudzić, ale Taemin miał dość wyjątkowo twardy sen. By akurat go obudzić musiałem z ciągnąć z niego kołdrę i zwalić go na podłogę.
Dopiero wtedy obudził sie z tekstem - Mamo nic nie zrobiłem!
- Twoja mama jest na ciebie zła - zarechotałem - wstawaj Młody.
Taemin popatrzył na mnie nieprzytomny.
- To już ranek?
Nie odpowiedziałem i wyszedłem z pokoju Maknae. Moje nogi z powrotem skierowały się do pokoju Key'a.
A to co zastałem, mogło by wydać sie głupie ze strony samego Key'a. Chłopak zaczął wkładać, a przynajmniej próbował, rurki wiedząc że ma szynę na nodze.
- Coś ty robisz? - zapytałem zaciekawiony reakcji Kibuma który nie zauważył że jestem w jego pokoju.
Dopiero jak usłyszał mój głos, przestraszył się przez co, tracąc równowagę upadł na łóżko.
- Ubieram sie jak widzisz - odpowiedział mi zrezygnowany.
- Tylko dlaczego tak obcisłe spodnie wkładasz na szynę. Przecież nie przeciśniesz tego. Nie masz jakiś spodni dresowych? - na koniec zapytałem z troską w głosie.
- Przecież wiesz że nie lubie dresów, więc ich nie mam. - tak właśnie mi odpowiedział.
- Nie masz jakiś luźnych spodni? Na pewno masz - Kibym pokręcił głową
- Ostatnie jakie miałem porwałem na ćwiczeniach. Do tej pory jak mieliśmy ćwiczenia wkładałem te z dużym krokiem i ściągaczami na końcach, a one są strasznie krótkie i będzie mi zimno. Próbowałem je włożyć, ale wkładając nie mogłem przecisnąć gipsu.
Zrezygnowałem z jakichkolwiek inny pytań na temat spodni. Zacząłem się zastanawiać jak pomóc Kibumowi.
- Może pożyczę ci moje spodnie dresowe... Mam takie które są na mnie za duże. Może na ciebie będą dobre - popatrzyłem się na Key'a, a on na mnie. Na jego policzkach zaczęły pojawiać się czerwone dwie plamy.

Key------------------

Gdy Jonghyun wyszedł ode mnie postanowiłem się umyć.. z tą szyną było bardzo ciężko. Ale dałem radę, tylko miałem problem z ubraniem się zawzięcie próbowałem wcisnąć moje czerwone rurki na nogi ale coś mi nie wychodziło. Z przejęciem wciągałem te spodnie, że nawet nie zauważyłem że ktoś wszedł do mojego pokoju.
Coś ty robisz? - zapytał mnie mój 'chłopak', przestraszony spojrzałem na niego i przewróciłem się na łóżko.
- Ubieram sie jak widzisz - odpowiedziałem zrezygnowany.
- Tylko dlaczego tak obcisłe spodnie wkładasz na szynę. Przecież nie przeciśniesz tego. Nie masz jakiś spodni dresowych? - spytał się mnie Jong.
- Przecież wiesz że nie lubie dresów, więc ich nie mam. - odpowiedziałem mu kompletnie zrezygonwanym glosem.
- Nie masz jakiś luźnych spodni? Na pewno masz- pokręciłem mu głową.
- Ostatnie jakie miałem porwałem na ćwiczeniach. Do tej pory jak mieliśmy ćwiczenia wkładałem te z dużym krokiem i ściągaczami na końcach, a one są strasznie krótkie i będzie mi zimno. Próbowałem je włożyć, ale wkładając nie mogłem przecisnąć gipsu. - powiedziałem z wielką frustracją w głosie. Jonghyun patrzył na mnie i się nad czymś intesywnie zastanawiał.
- Może pożyczę ci moje spodnie dresowe... Mam takie które są na mnie za duże. Może na ciebie będą dobre - nagle nie wiedząc czemu się zarumienił po pierwsze zdałem sobie sprawę że siedzę w samych gaciach, a po drugie że Jonghyun mi coś pożyczy.
- Na prawdę? - zapytałem z nadzieję w głosie.
- Tak naprawdę. To ja po nie pójdę siedź i czekaj na mnie. - powiedział i wybiegł z pokoju po te spodnie to ja za ten czas ubrałem bluzę i koszulkę. Gdy Jong przyszedł już byłem do połowy ubrany.
- Dobra Ki Bum, proszę o to te spodnie. - pokazał mi czarne dresy, były nawet spoko, ale to DRESY. T_T Tak czy siak. Ubrałem je a on mi się przyglądał bardzo intesywnie tak że zrobiłem się bardzo czerwony.
- No i jak wyglądam?- pokazałem mu się.
- Ładnie, bardzo ładnie. - uśmiechnął się i pocałował mnie w czoło. - Dobra Key to idziemy na próbę. - pociągnął mnie za rękę Jonghyun i wyszliśmy z mojego pokoju, na dół do busa. Potem ruszyliśmy na próbę..

Jong--------------------

Gdy Kibum ubrał się, pomogłem mu dojść do busa. Wziałem pod pachę kule, sam Key oparł się o moje ramię i powoli zaczą schodzić po schodach.
- A on gdzie sie wybiera? - zapytał Minho wychodząc nagle zza rogu.
Obydwoje stanęliśmy trochę zdziwieni.
- Jadę z wami na ćwiczenia. nie chcę siedzieć w domu - powiedział nagle Key na odpowiedź.
- Rób jak chcesz. Powodzenia kaleko - zaśmiał się i ruszył.
- mam ochotę mu przyłożyć - mruknął pod nosem key.
- Nie wysilaj się. nie warto - odpowiedziałem mądrze, bo miałem racje.
Minho tylko się zgrywał i to wiedziałem na pewno. Key ostrożnie wsiadł do busa.
- O Sunbenim jedziesz z nami! - ucieszył się Taemin, na widok wsiadającego do środka dużego pojazdu.
Key uśmiechną się w stronę, Taemina.
- Jedziemy jeszcze po menadżera - powiedział Onew do całej naszej grupy.
Dopiero teraz, gdy wspomniał o tym Onew, zauważyłem, że dziś nie ma jakoś wąsatego faceta. Gdy wszyscy sie usadowili na miejsca, a ja wsadziłem kule Key'a do bagażnika, ruszyliśmy busem najpierw do mieszkania menadżera.
Wąsaty mężczyzna wsiadajac do naszego busa pierwsze co powiedział to...
- Key co tu robisz?
Wszyscy równie Key popatrzyliśmy się na zdenerwowanego lekko faceta.
- Nie bój nic bedę grzeczny i niczego nie bedę dotykać - powiedział ze śmiechem Key - nie mogłem siedzieć w domu strasznie nudno było..
Tutaj ukradkiem na mnie się popatrzył bo siedziałem z przodu.
- Prosze się nie martwić panie menadżerze Bedzie git! - krzyknął Taemin uradowany jak zwykle.
Tak oto zakończyła sie dyskusja z menadżerem
- Tylko masz nie narzekać... - poinformował kończąc z nami dyskusję.
kierowca zawiózł nas pod sama wytwórnię. Wysiadłem jako pierwszy wyciągając szybko Key'owi kule, on spokojnie o nie się oparł i powoli zaczął iść a każdy z naszej grupy ze mną na czele staliśmy wokół dla wsparcia gdyby przez przypadek miał stracić równowagę.
Usadowiliśmy Key'a spokojnie na ławce i zaczekaliśmy na prezesa, który miał przyjść.

Key-------------------

- No chłopaki gotowi na próbę?- zapytał się prezes, który właśnie przyjechał. - Ki Bum co Ci się stało?! -zapytał mnie. Spojrzałem na niego i momentalnie się zarumieniłem myśląc o tym w jaki to głupi sposób skręciłem tę kostkę.
- N..no.. skręciłem kostkę na próbie. - wyjąkałem.
- Ale wystąpisz? Chociaż na tym jak będzie śpiewać. - powiedział prezes z widocznie złą miną.
- Tak, zaśpiewa. I..umm.. przepraszam.. - spojrzałem na niego a ten poklepał mnie po plecach i się uśmiechnął.
- Ki Bum ale z Ciebie kaleka. - powiedział i wskazał gestem ręki abyśmy weszli do środka. Chłopaki pomogli mi się wtargać na górę, zrobiliśmy próbę śpiewu i postanowiliśmy że ja będę stał tylko i śpiewał. No cóż.. ale przynajmiej zaśpiewam a to już coś. Gdy Onew , Jonghyun i Minho poszli ćwiczyć piosenki na występ ja przygotowywałem naszego Maknae na solowy występ. Tae Min jest świetnym tancerzem, tańczy lepiej niż ja. Ale on dalej uważa że potrzebuje mnie do pomocy.. Gdy siedziałem i patrzyłem jak on ćwiczy przyszła córka naszego menadżera Oh Min Ji. Tae Min jak ją tylko zobaczył to się wyszczerzył jak głupi.
- Cześć chłopcy. - przywitała się.
- Ta, ta cześć. - westchnąłem, nie przepadałem za nią. Była taka nadgorliwa ale śliczna to ona jest trzeba przyznać.
- HEJ!- krzyknął wesoło Tae Min. Ona uśmiechnęła się do niego i popatrzała w moim kierunku, tylko nie to.
- Key, co Ci się stało?- zaczęła piszczeć mi nad uchem.
- Nic takiego, po prostu skręciłem kostkę na treningu. To wszystko.- wzruszyłem ramionami, nie wiem czemu ale zawsze staram się do niej podchodzić z dystansem bo mnie denerwują dziewczęta które po kilku dniach wiadomości stwierdzają że Cię lubią. Ona taka była pamiętam to..gdy tylko dali nam nowego menadżera dwa lata temu.. Ona już po 5 dniach wyznała mi miłość. Okej rozumiem że była naszą fanką i dalej jest i że byłem jej biasem i nadal chyba jestem ale nieważne.. ale żeby po 5 dniach? Z tego widziała mnie tylko z dwa razy wtedy. To Tae Min się ciągle obok niej kręci, pasowali by do siebie.
- Ej halo? Key, słyszysz mnie? - machała mi ręką przed oczami.
-Co..coś mówiłaś? - zapytałem.
- Ahh.. nieważne.. ej idziecie ze mną coś zjeść?- zapytała się nas.
- No pewnie, umieram z głodu!- krzyknął maknane.
- Jezu Tae Min ty jesteś wiecznie głodny człowieku! Hahahhaha..- zaczęli się śmiać. - A ty Ki Bum idziesz z nami?- tym razem je wzrok padł na mnie.
- Nie ja zostanę, muszę pomyśleć nad nową choreografią. - pokazałem jej mój notes do choreografii.
- Aaa.. no tak miszcz pracuje! - uśmiechnęła się i ciągnięta przez Tae Mina pomachała mi na pożegnanie. Odmachałem jej. Zauważyłem że trochę jej stosunek się do mnie zmienił. To dobrze, bardzo dobrze. Ciekawy jestem jak będzie mi sę układać z Jonghhyunem.. Narazie jest cudownie, ale ile my ze sobą jesteśmy tydzień? Jak nie lepiej.. Ale cieszę się że to on, bo od zawsze wydawał mi się atrakcyjny, te jego mięśnie, twarz, uśmiech, wszystko miał idealnie i wszystko jest teraz moje a nie jakiejś dziewczyny. Chyba naprawdę wpadłem po uszy w tę miłość do niego.. Jego pocałunki, to jak mnie obejmuje, to jak o mnie dba. To wszystko jest taki cudowne.. i zarezerwowane tylko dla mnie, cudowne uczucie.. Mając kogoś kto tak o Ciebie dba. Nagle poczułem jak ktoś całuje mnie w czubek głowy.. Wszędzie poznam to uczucie.
- Co tam marzycielu?- zapytała mnie moja miłość.
- Jaki marzycielu. Po prostu zamyślilem się. - odpowiedziałem z przekąsem.
- Tak, tak bo przy myśleniu się tak rumienisz. No to oo czym myślałeś kochany? - zapytał się mnie ze złowieszczym uśmiechem.
- No..no wiesz...nnnnnooo.. oooo...TOBIE. - ostatnie niemal krzyknąlem i moje policzki zalały się wściekłą czerwienią.
- Tak myślałem. - westchnął.
- Ty.. nie bądź taki pewny siebie! Bo nie jesteś tylko ty.. jest jeszcze wiele osób o których mogę myśleć. - wyciedziłem.
- Czy aby napewno? - uśmiechnął się i spojrzał na mnie.
- Nie patrz się tak. - powiedzialem mu.
- Będę.. ale jeszcze lepiej zrobię jak zrobię to.. - i pocałował mnie prosto w usta dosyć agresywnie. Nasz pocalunek został przerwany słowami Onew:
- Wiedziałem że was coś łączy.
Spojrzeliśmy na niego, a ten się tylko uśmiechnął i mrugnął okiem. - Mi nic nie umknie, to widać jak na siebie patrzycie..
- A..aaaleee.. jaaaakk.. tooo? - zacząłem się jąkać.
- Wiedziałem że się domyślasz- rzeknął Jonghyun łapiąc mnie za rękę. W tym momencie myślałem że spalę się ze wstydu.

Jong---------------------

Ostatnio miałem wrażenie, że Onew mnie i Key'a obserwuje. Robił to nawet, gdy mojej drugiej połówki nie było przy mnie. Prezes wysłał nas, czyli mnie Onew'a i Minho do innej sali. Chciał sprawdzić naszą kondycję. Żywił do nas wielkie oczekiwania jako grupie Boys Bandów.
Pierwszy zaczął Onew jako lider zespołu i zaśpiewał swoją solową piosenkę.
- Onew jak będziesz schodził w dół z głosem staraj się to robić w bardziej... łagodny sposób.. bo robisz to gorzej od mojej teściowej i nie machaj łapami bo wygląda jakbyś odganiał muchy. - na te słowa trochę wesoło mi się zrobiło.
Następny byłem ja. Zaśpiewałem swoją kwestię, ale nawet i do mnie facet się przyczepił.
- Jong twoje słowa nie są zrozumiałe jakbyś aparat na zęby nosił. Rozdziawiaj bardziej swoją paszczę i trochę głośniej. Bo mikrofon za ciebie tego nie zrobi. - już jak mnie oceniał było mi smutno.
Przytaknąłem tylko. Jedynie wyjątkowo Minho nie został opierdzielony przez prezesa. Menadżer dał mnie i Onew'owi 30 minut przerwy a sam zabrał gdzieś Minho.
- Idę do łazienki - powiedziałem, szczerze kłamiąc.
Zamiast do łazienki skierowałem się piętro niżej gdzie w sali zastałem rozmarzonego Key'a. Uśmiechnąłem się sam do siebie.
- Co tam marzycielu?- zapytałem nie mogąc ugasić pewnego pragnienia, które zaprzątało mi głowę.
- Jaki marzycielu. Po prostu zamyślilem się. - odpowiedział mi z przekąsem.
- Tak, tak bo przy myśleniu się tak rumienisz. No to oo czym myślałeś kochany? - zapytałem robiąc trochę dziwaczną minę.
- No..no wiesz...nnnnnooo.. oooo...TOBIE. - na ostatnie słowa wręcz wykrzyczał w moją stronę i od razu zrobił się czerwony. Naprawdę ucieszyło mnie to.
- Tak myślałem. - westchnąłem udając obojętnego.
- Ty.. nie bądź taki pewny siebie! Bo nie jesteś tylko ty.. jest jeszcze wiele osób o których mogę myśleć. - wycedził w moja stronę.
- Czy aby napewno? - uśmiechnąłem się łobuzersko patrząc w stronę Key'a
- Nie patrz się tak.
- Będę.. ale jeszcze lepiej zrobię jak zrobię to.. - powiedziałem i pocałowałem go bardzo intensywnie. Patrząc na niego nie mogłem się powstrzymać. Nasz pocalunek został przerwany słowami Onew'a:
- Wiedziałem że was coś łączy.
Obydwoje odkleiliśmy się od siebie spoglądając na niego zdziwieni i zmieszani. On tylko i wyłącznie się uśmiechną i mrugną okiem co było to dość podejrzane. - Mi nic nie umknie, to widać jak na siebie patrzycie..
- A..aaaleee.. jaaaakk.. tooo? - Key próbował zmieszany coś powiedzieć ale wyszło jedynie to że jedynie wyjąkał pytanie.
Moje przeczucia okazały się słuszne.
- Wiedziałem że się domyślasz- powiedziałem i instynktownie złapałem Key'a za rękę.
Poważny patrzyłem się w stronę Onew'a, który też trochę sie zdziwił moim zachowaniem .
- To jest silniejsze od nas - dopowiedziałem - nie mów nikomu.
Onew zastanowił się przez chwilkę. - Nie jestem pewny. Sam nie mogę do końca to zaakceptować. Tego... - tutaj spojrzał na nas i jak trzymałem Key'a za rękę. - Zauważyłem już po tym jak zachowywałeś się bardzo przejęcie gdy Key skręcił se kostkę...
- Hyung! Proszę.... Zatrzymaj to na razie dla siebie. - powiedziałem z nadzieją w głosie.
Poczułem jak Key ściska moja dłoń po czym zaczyna lekko puszczać. Był zmieszany sytuacją, a jego twarz wyglądała tak bardzo czerwono jakby miała wybuchnąć. Ja jednak bardzo mocno trzymałem jego rękę.
-Ciekawa propozycja. - uśmiechną się lekko Onew.
Zaczynałem się denerwować i pocić. Teraz już na prawdę Key puścił moją rękę. W samą porę bo do sali wszedł menadżer.
- O tutaj jesteście.... Onew mam do ciebie sprawę. - Onew odwrócił się od naszej dwójki plecami.
- To coś ważnego? - zapytał menadżera.
- Tak, możesz już pójść do sali nagraniowej? Mam jeszcze sprawę do Key'a i Jong-hyun'a - Onew kiwną głową i na moment ponownie zwrócił głowę w naszą stronę, po czym znikną za progiem drzwi.
- Minho jest już w busie na razie wracajcie do domu. O 14 macie wywiad z reporterką z SBS zrobi także wam zdjęcia. Do waszego mieszkania zostały już zawiezione stroje jakie macie ubrać. Idźcie teraz. Onew przyjedzie później razem ze mną taksówką. - poinstruował nas.
Razem znacząco pokiwaliśmy głową. Menadżer jako pierwszy wyszedł z sali treningowej.
- Przepraszam to moja wina... - powiedziałem nagle gdy już w sali byliśmy ponownie tylko my.
- I tak by wyszło na jaw jak nie teraz to w przyszłości więc to nie twoja wina...- mrukną Key już był mniej zmieszany.
- To moja wina bo zachciało mi sie do ciebie przykleić - na mojej twarzy na sekundę zagościł dziwaczny uśmiech.
- Chodźmy bo znowu coś będzie nie tak... - Key ruszył jako pierwszy powoli.
Również poszedłem za Key'em, który zabawnie kuśtykał.
- Chcesz gdzieś dziś pójść? - zapytałem nagle, sam będąc zdziwiony co mówię.
- A gdzie ci ja pójdę z... tą nogą ? - zaśmiał się przez zęby Key.
- Fakt przyznałem mu rację.
Wsiedliśmy do busa, siedział już tak Minho i Taemin. Tak właśnie wróciliśmy do domu. Key poprosił mnie bym zostawił go samego.
Trochę na to posmutniałem, ale z drugiej strony miał rację. Padłem na nie pościelone łóżko rozmyślając. A co jeśli Onew powie innym? Albo zakaże nam tego, albo mnie albo Key'owi? Przejechałem dłonią po twarzy.Usiadłem na brzegu łóżka. Nie wyglądał w tamtej chwili by miał zamiar wypaplać całemu światu? To moja wina... Głupio zrobiłem i nie powstrzymałem się przed pocałowaniem Key'a. Ale to było wręcz silniejsze ode mnie.

Key---------------------

Wydało się.. Zobaczył nas Onew, ale o dziwo zareagował spokojnie. Nie wiem co o tym myśleć, bo naprawdę zależy mi na Jonghyunie. Kocham go, ale boję się teraz panicznie. Gdy przyjechaliśmy do domu, to kazałem zostawić siebie samego aby przemyśleć to wszystko co się stało. Co by było gdyby nie był to Lee Jin Ki? Jakby był to prezes? Byśmy byli skończonym Boys bandem. Nie chcę zniszczyć naszej ciężkiej pracy, bo tyle ile włożyliśmy w to pracy i tyle co się staraliśmy aby być tutaj, gdzie teraz jesteśmy, a ja jednym występkiem zniszczył bym to wszystko. Kocham go, ale boję się o naszą karierę. Naprawdę się boję. Tak leżałem i myślałem o tym wszystkim że nawet nie zauważyłem że zbliżała się późna godzina a ja jeszcze nic nie jadłem No nic, pójdę zrobić sobie ramen. Gdy schodziłem do kuchni natknąłem się na Tae Mina.
- Hej hyung. - przywitał się. - Jeśli shodzisz coś zjeść to tam trochę zostało jeszcze. - uśmiechnął się i zniknął za drzwiami swojego pokoju. Nawet nie zdążyłem mu odpowiedzieć. Ciężko się chodzi o kulach, a najgorsze jest schodzenie. Myślałem że się zabiję. Ale na szczęście nic mi się nie stało i dotarłem bez przeszkód na dół do kuchni.
- O jak ładnie pachnie!- mruczałem gdy poczułem zapach świeżo zrobionego ramen. Nałożyłem sobie trochę do miski i usiadłem przy stole aby zjeść moje ulubione danie. Naprawdę lubiałem ramen.. Kojarzy mi się ono z.. Jonghyunem. To tej nocy jedliśmy razem ramen i od tamtej pory polubiłem go bardziej. Pokręciłem głową i się zaśmiałem, o czym ja myślę? Od kiedy się stałem taki sentymentalny? Nagle poczułem czyjąś obecność w kuchni, wiedziałem że to on. Obróciłem się stał w progu kuchni w dresach i koszulce, mierzwiąc swoje włosy. Spojrzał na mnie.
- Myślałem że już nikogo nie ma w kuchni więc przyszedłem jeść. - powiedział.
- No ja też tak myślałem. - mruknąłem. Słyszałem jak się zaśmiał, po chwili zobaczyłem jak siada obok mnie. - Smacznego. - uśmiechnąłem się do niego.
- Dziękuję. - odpowiedział mi uśmiechem. I nagle zapadła ta niezręczna cisza. Momentalnie odechciało mi się jeść. Spojrzał na mnie.
- Ym.. słuchaj Key. - podrapał się po głowie. - Przepraszam Cię za to co się stało. Gdybym Cię nie pocałował to by się nie stało, to by Onew nie zobaczył. - momentalnie posmutniał. Złapałem go za rękę.
- TY cwelu. Przestań się zamartwiać!- krzyknąłem. - Nic nie poradzimy na to co się stało. Nawet nie chcialbym cofać czasu, bo może nawet to i lepiej że się dowiedział. Bo wyobraź sobie gdyby był to ktoś inny, a nie nasz wyrozumiały lider? - spojrzalem na niego uważnie. Obserwowalem go bardzo dokladnie aby przewidzieć co powie. On spojrzał na mnie i mnie przytulił. Siedzieliśmy tak w krotkiej ciszy.
- Poddaje się. Bo ja naprawdę nie żaluje tego co zrobiłem. Ale dobrze że to był Onew.- zaśmiałem się.
- Frajer. - po tej krótkiej rozmowie poczułem się lepiej, było mi lżej. Zjedliśmy kolacje i gdy Jonghyun zmywał naczynia to przyglądałem się mu uważnie.
- O tutaj jesteście. - usłyszałem czyjś głos za plecami. - Musimy z wami pogoadać. - obróciłem się i zobaczyłem Minho, Tae Mina i Onew.
-C..co się stało? - wyjąkałem.
- Nic takiego, ale musimy z wami pogadać. O tym.. co dziś zaszło. - powiedział nasz lider.
- A oni wiedzą? - zapytal się Jonghyun.
- No wiemy. - odezwał się Tae Min. - To było widać. A ujawniło się gdy hyung skręcił kostkę. - mruknął maknae.
- No. - chrząknął Minho. - I rozmawialiśmy o tym i doszliśmy do pewnych wniosków. - westchnął. Wszyscy usiedliśmy przy stole.
- Co wy tak naprawdę do siebie czujecie? -zaczął Onew.
- No..no..lubimy się. - wydukałem.
- Ale tak bardziej- dokończył Jonghyun. I mrugnął do mnie. Miałem ochotę go zabić. - Ale..czy akceptujecie to? - dokończył.
- A czemu by nie mieliśmy? - zapytał Tae Min. - Ja uważam że miłość to miłość i nieważne czy to para mężczyzn czy kobiet czy też hetero. Ja to akceptuję. - uśmiechnął się młody.
- No jak by nie patrzeć, to trochę dziwne.. Ale ja też to akceptuje. - uśmiechnął się Minho.
- No... chociaż przeraża mnie to. To ja też, ale uważajcie. - powiedział lider. Ciesze się że dali nam szanse.. Że nam zaufali i że zaakceptowali to.
- Ej tylko nie liżcie się przy nas, dobra? - zaśmiał się Minho.
- No raczej nie będziemy, tak. - mruknąłem. Zaczęli się śmiać. - EJ! - krzyknąłem wstałem i zacząłem kuśtykać za Minho który już zniknął w salonie..

Jong------------------------

Gdy Key pokuśtykał za Minho, zostałem sam na sam z Liderem i Maknae. Zrobiła się niezręczna cisza. Coś znowu moje przeczucia mnie nie myliły. Tylko nie myślałem że nasze zachowanie Key'a i moje będą aż tak widoczne.
-Jong, może i my mniej więcej zgadzamy się na to byście byli razem, ale... - zaczął nagle Onew, ale natychmiast mu przerwałem odpowiadając.
- Tak wiem w naszym kraju nie tolerują homo.
- Nie to miałem na myśli - cmokną przez zęby Onew, pomyślałem ze chciał to powiedzieć bardziej łagodnie, a ja wręcz w trafiłem w sedno. - Nie że nie tolerują, ale mogą was wywalić jak ktoś się dowie a tego nienawidzi. To nie jest Japonia. Tu są zasady. Jeden mały błąd i koniec z karierą naszego zespołu- pouczał - Rozumiem że... miłość nie wybiera, ale i to ma swoje granice.
Kiwałem znacząco głową, byłem tego świadomy, ale nigdy bym nie pomyślał że mogę aż tak mocno się zakochać. Gdybym musiał się rozstać z Key'em chyba bym tego nie przeżył.
- Postaramy się zachować to w tajemnicy, ale reszta zależy od was... - powiedział Onew wstając i kierując się na piętro do swego pokoju - Dobranoc.
Taemin poklepał mnie po plecach pokazując kciuka i również wyszedł zostawiając mnie samego. Siedziałem jeszcze dłuższą chwilę, aż i sam skierowałem się do swego pokoju. Zatrzymałem się jednak tuż przy drzwiach do pokoju Key'a, chwilę popatrzyłem na nie. Miałem ochotę wejść do pokoju Key'a, ale coś mnie przed tym zatrzymało. Były to chyba wyrzuty sumienia. Szczerze przez cała tą sytuację była moja wina, jedynie moja wina i nieuwaga że robimy to w miejscu publicznym. Zrezygnowany poszedłem do swojego pokoju.
Tak właśnie minęła mi samotnie noc. Następne dni były ciężką harówką na dzień koncertu w szpitalu. Obydwoje z Key'em nie mieliśmy okazji pobyć sami. Teraz byliśmy bardzo pilnowani, tak mi się zdawało. Przez to iż grupa już wiedziała często była w naszym towarzystwie. Miałem ochotę ich od czasu do czasu zarżnąć siekierą za dziwne teksty w naszą stronę. Szczególnie Minho i jego marne żarty. Nie miałem okazji pogadać z Key'em sam na sam, co mnie to trochę bolało.
Tak właśnie nadszedł dzień koncertu. Po skonstruowaniu nowego układu udało nam się wprowadzić Key'a na scenę tak by nie musiał tańczyć. Już nie miał widocznej szyny lecz specjalny plastikowy but ortopedyczny, który załatwił mu menadżer. Był bardzo funkcjonalny przypominał buta i był mało widoczny bo zlewał się z czarnymi spodniami. (chodzi mi o taki but http://img683.imageshack.us/img683/1382/4bc1wa401.jpg)
-Dodatkowi tancerze po bokach! - krzyczał co róż któryś z ludzi w tym nasz menadżer.
- Jonghyun poprawie ci tylko makijaż - Stylistka przejechała ostatni raz pędzlem po twarzy.
Siedziałem za kulisami, obok mnie był Key, który od paru godzin nie odzywał się słowem do mnie. Możliwe że bardzo chciał się skupić przed koncertem, ale mnie jakoś brakowało rozmów z nim.
- Chłopaki na scenę! - krzykną do naszej całej grup, facet z ekipy.
Key dzięki nowemu butowi mógł normalnie na razie chodzić. (niektórzy już po jakimś czasie normalnie z takim butem chodzą)
Całą grupą weszliśmy na scenę. Nasz układ był dość prosty. Ponieważ Key był kontuzjowany by nie tańczyć stał po środku sceny i efektownie machał rękoma, gdy nie miał swoich kwestii w śpiewie do piosenki Sherlock.
My wokół niego spokojnie tańczyliśmy. Nasz występ wręcz wzorowo się odbył.
Po naszym show odbyła się chwilowa przerwa, a w tym czasie na scenę wszedł komik. Po jego występie odbywały się solowe kawałki grupy Shinee. Pierwszy wszedł na scenę Onew a później Minho, gdy nadeszła moja kolej wbiegłem na scenę. Stanąłem na środku. Ruszyła muzyka, zacząłem śpiewać. Poczułem jak łzy napływają mi do oczu, ale starałem się je powstrzymać. Myślałem ze to po prostu łzy ze zmęczenia, ale tak nie było. Moje dodatkowe efekty specjalne jednak się spodobały. Zszedłem ze sceny i nawet na nikogo nie patrzyłem. Zachowałem się teraz dosłownie jak baba.
Nikt po tym mnie nie pytał co mi było. Tak po tygodniu wróciliśmy do normalności. Właśnie siedzieliśmy w salonie i oglądaliśmy film Taxi 2.
-To co dzisiaj jemy? – w salonie pojawił się Minho.
-Obejrzymy film i co powiecie by iść gdzieś na miasto by zjeść? - zaproponował Onew wszystkim.
-Ja chyba zostanę nie chce mi się jeść – powiedziałem i wyszedłem z salonu.
Od razu wszedłem do swojego pokoju. Od koncertu na rzecz szpitalu dziecięcego nie za dobrze się czułem. Jeszcze na dodatek zaczęło mnie coś brać, bo rozsadzało obrzydliwie głowę. Nagle rozległo się lekkie pukanie do mojego pokoju.
-Co ci jest? - od razu na wstępie padło pytanie, które mogła zadać tylko osoba bardzo mi znana a wręcz i kochana prze zemnie, a był nim Key.
Nic tylko nie chce... *kaszl*.. nie chce mi się jeść. - powiedziałem zgodnie z prawdą.
-Ty się chyba przepracowałeś? - powiedział Key, podchodząc bliżej i siadając na brzegu mojego łózka. Przyłożył rękę bo mojego czoła.
-Matko ty masz gorącą głowę – zdziwił się, zabrałem jego rękę od mojej głowy i wstałem szybko przyciągając do siebie Key'a.
-Nie mam gorączki – mruknąłem – Dawno tego nie czułem.

Key-----------------

Po tej rozmowie, moje kontakty z Jonghyunem ograniczone zostaly do minimum, mało tego chłopaki częściej przebywali w naszym towarzystwie. Jak by nas pilnowali. Nie podobało mi się to bo nie mogłem nawet się przytulić do niego, ani poczuć jego bliskości. Myślę jak jakiś popieprzony, ale kocham go tak mocno..że nie móglbym z niego zrezygnować. Od tej rozmowy minęly jakieś dwa tygodnie czyli z Jonghyunem jestem już 3 tygodnie.. Ale nie rozmawiamy ze sobą prawie wcale od 2 tygodni, cierpię trochę. Ale nie będe się prosił, może on chce to przemyśleć. Niech myśli. Przygotowania do występu były harówą ale udało nam się, zaśpiewaliśmy świetnie. Jonghyun zaśpiewał bardzo uczuciowo, tak że o mało ja się nie popłakałem. Tydzień gdy wszystko wróciło do jako takiej normalności, siedzieliśmy sobie wszyscy w salonie i oglądaliśmy film. Był to akurat piątek i nie mieliśmy żadnych występów dziś wieczorem.. Lubię takie spokojne wieczory.
-To co dzisiaj jemy? – w salonie pojawił się uśmiechnięty Minho.
-Obejrzymy film i co powiecie by iść gdzieś na miasto by zjeść? - zaproponował Onew wszystkim.
-Ja chyba zostanę nie chce mi się jeść – powiedział Jonghyun i wyszedł do siebie..
Od koncertu na rzecz szpitala zachowywał się dziwnie i chyba był przepracowany. Chłopaki się na mnie spojrzeli.
- No co?- zapytalem się ich zdziwiony.
- Czy wy się pokłóciliście czy co? - zapytał się mnie nasz lider.
- E... nie? Raczej nie. A co?- spojrzałem na niego bardzo zdziwiony.
- Bo Hyung się ostatnio tak dziwnie zachowuje-powiedział Tae Min - I myśleliśmy że może się pokłóciliście.
- Emm.. no nie właśnie. Też to zauważyłem. - spojrzałem na nich a oni patrzyli się na mnie wyczekująco. - No co? -zapytałem trochę wnerwiony.
- Ale tys głupi, idź do niego i się zapytaj o co chodzi. My wychodzimy coś zjeść. - powiedział Minho i chłopaki szykowali się do wyjścia już. - Tylko bądźcie grzeczni- powiedział na odchodnym. Mam ochotę czasem go zarżnąć czymś za takie gadanie. - Głupi cwel. - wchodziłem na górę mrucząc do siebie na Minho. Z moją noga już wszystko w porządku ale nie mogę jej przepracowywać. Na szczęście, mogę już ćwiczyć i występować. Wszedłem do pokoju Jonghyuna bez pytania.
-Co ci jest? - zapytałem zmartwiony.
-Nic tylko nie chce... *kaszl*.. nie chce mi się jeść. - powiedział, coś mi się w to nie chciało wierzyć.
-Ty się chyba przepracowałeś? - powiedziałem, podchodząc bliżej i siadając na brzegu jego łózka. Przyłożyłem rękę do jego czoła, było ono gorące.
-Matko ty masz gorącą głowę! - krzyknąłem, a on jak gdyby nigdy nic wziął moją rękę i przyciągnął mnie do siebie.
-Nie mam gorączki – mruknął – Dawno tego nie czułem. - zarumieniłem się, leżałem na jego torsie cały czerwony.
- Ja też - westchnąłem.
- Ki Bum..boję się. - powiedział Jonghyun.
- Czego? - spojrzałem na niego, chciałem mu się wyrwać lecz nie mogłem bo za mocno mnie trzymał.
- Nie kręć się. - mruknął. - Tego że jak to wyjdzie na jaw.. to będziemy skonczeni. Ale nie umiem się powstrzymać od kochania Ciebie.. Od przytulania, trzymania za rękę. Serio. - spojrzał na mnie i pogłaskał mnie po głowie.
- Też się tego boję, ale nie umiałbym bez Ciebie żyć,chyba. - złapałem go za rękę. - I wiesz.. brakowało mi tego- uśmiechnąłem się.
- No mnie też. - spojrzał na mnie takim dziwnym wzrokiem. Leżeliśmy tak w ciszy ciesząc się swoim towarzystwem. Szkoda że to nie Japonia. Tam moglibyśmy wyjść sobie na ulice idąc za rękę. Ale wtedy nie moglibyśmy być gwiazdami.. Dlaczego miłość nie wybiera.. I czemu padło na faceta.. I to najlepszego jakiego w życiu spotkałem. Spojrzałem na niego, widać było że też jest pogrążony w myślach, wyślizgnąłem się z jego uścisku i usiadłem po turecku na łóżku. Nawet nie zauważył że nie ma mnie w ramionach. Zacząłem mu machać ręką przed oczami, ani drgnął. Robiłem tak przez chwilę dopóki nie złapal mojej ręki.
- Co ty robisz? - zapytał.
- Emm.. nic. Macham Ci ręką przed oczami? - popatrzałem na niego.
- Nie rób takiej slodkiej miny. - popatrzył na mnie.
- Nie robię slodkiej miny. -patrzałem na niego z tą samą miną cały czas.
- Nie bd umiał się powstrzymać.
- Ale czy ja chcę abyś się powstrzymywał- westchnąłem. A on wpił mi się agresywnie w usta i namiętnie pocałował.
- Brakowało mi tego. - powiedział do mnie Jonghyun kiedy się od siebie oderwaliśmy.
- Mnie też. -uśmiechnąlem się do niego. Przyciągnął mnie do siebie i znowu leżałem na jego torsie.
- No to teraz zostajesz już ze mną - mrugnął do mnie.
- Dobra, dobra. - zarumieniłem się.
Tak leżeliśmy patrząc sobie w oczy i rozmawiając o wszystkim i o niczym, i w końcu zasnęliśmy w swoich ramionach. Obudziłem się rano w ramionach mojego ukochanego. Pierwszy raz od 2 tygodni przespałem całą noc..
- Dzień dobry śpiochu- uśmiechnął się Jonghyun i mnie pocałował na dzień dobry w czoło.
- No cześć. - uśmiechnąłem się. Pomyślałem: tak spać mógłbym zawsze..

Jong-------------

Nareszcie doczekałem się upragnionego dnia, gdy nareszcie zostaniemy ponownie sam na sam z Key'em. Musiałem się jak najdłużej nacieszyć czasem spędzonym z ukochaną osobą, bo taka chwila mogła by ponownie nie nadejść za szybko. Głowa zaczęła mi boleć a wręcz rozsadzać, ale starałem się nie pokazywać tego po sobie. To było przecież tylko przemęczenie. Być blisko Key'a było dla mnie jak najlepsze lekarstwo na ból. Obudziłem się ponownie wcześniej od Key'a, ale z nim wyspałem się lepiej niż przez te ostatnie 2 tygodnie. Poczułem jak Key się rozbudza.
- Dzień dobry śpiochu- uśmiechnął się uśmiechnąłem się w jego stronę całując w czoło.
- No cześć. - odpowiedział mi pokazując bardzo pociągający uśmiech.
- Masz pomysł na śniadanie? - zapytałem.
- Hymmm ramen! - odpowiedział mi.
Szczerze podejrzewałem że tak powie, bo wręcz uwielbiał ramen. Spróbowałem wstać ale Key przytrzymał mnie dłuzej.
-Nie idź jeszcze... proszę - jękną, a ja jak zaczarowany nie ruszyłem się z miejsca.
- *kaszl* A nie chcesz na prawdę nic zjeść? - zapytałem.
Key ponownie ręką dotkną mojego czoła.
- Ty naprawdę masz gorącą głowę. - jękną przerażony natychmiast wstając.
Również chciałem wstać, ale Key od razu mnie przytrzymał.
-Kibum... nic mi nie jest - powiedziałem, ponownie próbując wstać, niestety zostałem ponownie zatrzymany.
-Cwelu! Ty masz gorączkę!!! - krzykną na mnie, gdzie na słowo cwel mógłbym sie na niego obrazić.
- Zdaje ci się... - powiedziałem i już siłą woli wstałem z łóżka - No zobacz... po prostu gorąco mi jest w twoim towarzystwie. Wręcz mi serce wali.
Key zarumienił sie na te słowa ale dalej nie dawał za wygraną.
- Połóż się a to ja zrobię ci śniadanie! - i juz go nie było.
Usiadłem zrezygnowany, miałem ochotę sam zrobić śniadanie dla Key'a a nie on mnie. Czekając na młodego, postanowiłem zrobić porządek z moim łóżkiem oraz w całym pokoju.
- Zrobiłem ci już.... dlaczego nie leżysz? - gdy sprzątałem w pokoju wszedł Key, który wręcz zdenerwował sie na widok tego ze nie leżę w łóżku.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Mam nadzieję że spodoba wam się ta notka... ;D
zapraszam wszystkich za tydzień ;D

niedziela, 13 maja 2012

KeyJong - Zakazany Owoc część 2

Życzymy wam miłego czytania !!! Czekamy na miłe komentarze^^

W poprzednim rozdziale:
Jong-hyun------------------

- Jounhyun...... Jounhyun...... czy.. *chlip*.. niedaleko ciebie .... *chlip*.... jest Key? - po drugiej stronie usłyszałem pijany głos Taemina.
- Joun, kto to? - zapytał ciekawsko Key, ruchem ust odpowiedziałem, że to Taemin.
- Co się stało? - zapytałem.
- Minho.. *chlip* gdzieś wyszedł pijany... *chlip* a Onew ... Gahahahaha .. *chlip*... muszę spać...
- Halo!? - zapytałem, a wręcz wykrzyczałem do słuchawki. Niestety, Taemin przez nadmiar alkoholu wyłaczył słuchawkę. 
- Wszyscy się upili... - tylko to powiedziałem.
- Tylko tyle? - zapytal zdziwiony Key.
- Nie.. Minho gdzieś polazł a z Onewem to nie wiem.. Powinniśmy wrócić... - Moim zdaniem mimo że Tae-min był pełnoletni to jako młodziak nie powinien się upijać.
Ruszyłem jako pierwszy w stronę naszego wspólnego domu. Obok mnie szedł Key, co jakiś czas uderzając mnie w rękę. Robił to aż do chwili, gdy powiedziałem...
- Dobra.. - chwytając jego dłoń pociagajac za sobą. - Zastanawia mnie co oni narobili jak.... jak nas nie było - powiedziałem prubując zmienić temat, bo inaczej zrobiłbym coś niezbyt normalnego. 


Key-----------------------------

Pocałował mnie...Naprawdę to zrobił. Myślałem że serce mi zaraz wyskoczy z piersi. Gdy zadzwonił jego telefon i powiedział mi co się tam działo. Myślałem że Jinki jest bardziej odpowiedzialnym liderem. Trzeba ich doprowadzić do porządku. Jonghyun mnie nawet złapał za rękę! Myślałem że umrę, tak serce szybko mi waliło. Chciałbym aby mnie jeszcze raz pocałował.. Ale powiedział to.. Powiedział że mnie lubi.. Mam straszny mętlik w głowie. Zatrzymałem się nagle i pociągnąłem go za rękę.
-Eee... Jonghyun..-zacząłem niepewnie.
-Słucham Kibum?
- Hmm.. no ten.. czy..tyyyy..powiedziałeś to naprawdę?- powiedziałem to jednym tchem.
- Ale co?
- No to że mnie lubisz no.
- A czemu miałbym Cię okłamać?- zapytał z lekką ironią w głosie.
-No.. bo wiesz..
- Nie nie wiem.- chyba dobrze się bawił.
- Chyba niec powiedziałeś mi tego aby mi było dobrze, prawda?!- powiedziałem to dosyć głośno mocno się czerwieniąc.
- Głupi.- pstryknął mnie w głowe.
- Nie prawda!- krzyknąłem zażenowany.
- Oj dobra zamknij się już frajerze.
- Phi, nie mów tak na mnie! - powiedziałem do niego zły.
- Oj nie złość się. - złapał mnie za głowę i pocałował w usta bardzo namiętnie. - Dobra chodźmy. - pociągnął mnie za rękę i poszliśmy do naszego domu. Gdy doszliśmy do naszego domu, to wszyscy już byli w komplecie. Onew i Minho się odnaleźli. Jonghyn mnie puścił gdy tylko doszliśmy do domu..
- CO WY SOBIE MYŚLICIE?! CO?- krzyczał Jonghyun na chłopaków. - UPIJAĆ SIĘ TAK, ZAŁAMUJECIE MNIE! WSZYSCY MAMY JUTRO KONFERENCJE PRASOWĄ W ZWIĄZKU Z NASZYM NOWYM TELEDYSKIEM A WY CO? CZY TO NORMALNE?! YHHH... MAM WAS CZASEM DOŚĆ. -krzyczał na nich jak opętany.
-Eee... Jonghyun przepraszamy!- krzyknął zalany w trupa Taemin. Jak on może pić? Przecież jes taki młody. A Onew? Powinien być lepszym liderem. Daje zły przykład naszemu maknae. Jonghyun poszedł do siebie i wszyscy potem się rozeszliśmy do swoich pokoi. Leżałem i nie mogłem zasnąć.. Gdy nagle poczułem jak ktoś siada na moim łóżku.
- Huh?
-Nie mogę spać. Przyszedłem do Ciebie na chwilę po coś.- Jong schylił się i pocałował mnie na dobranoc. - Dobranoc.
- Eee... no dobranoc. - czemu ten face wprowadza mnie w zakłopotanie? Hm?! Nie myślałem nad tym długo.. tylko po chwili odpłynąłem w błogi sen..

Jong----------------------------

Byłem uradowany. Z czego? To nie wiem. Nie mogłem spać wiec poszedłem do Key'a. Przy nim było naprawdę miło. Pocałowałem go na dobranoc. Podejrzewałem że jego mina była wręcz słodka. Uśmiech nie chciał mi zejść z ust.
-Jong, ty jeszcze nie śpisz? - z pokoju obok wyszedł jeszcze nieprzytomny Onew.
Byłem na niego wściekły. Lider a nie potrafi wziąć sie w garść.
- Nie Hyung właśnie szedłem. - odpowiedziałem zostawiając go samego na korytarzu.
Sam skierowałem się ciężkim krokiem do pokoju. Padając na pościel całym cielskiem. Uśmiech nie chciał mi zejść z twarzy. Miałem ochotę wyślizgnąć sie znowu z pokoju i pójść ponownie do Key'a, ale z drugiej strony przeszkodziłbym mu. Nie dałem rady jeszcze spać aż i mnie znużył sen.
Rano obudziłem z obrzydliwym bólem głowy mimo, że mało piłem. Wstałem z pościeli, która szczerze była wtulona we mnie w dość zabawny sposób. Przypomniałem sobie że nie przebrałem się przed spaniem, więc szybko ściągnąłem z siebie brudne ciuchy i wskoczyłem pod prysznic. Odświeżony ubrałem się już do wyjścia, bo czekał naszą grupę ciężki dzień. szedłem na dół, by znaleźć w lodówce co nieco. Na szczęście było aż 10 jajek, masło i ogórek długi. Rozbiłem na patelni jajka i zrobiłem jajecznicę. Z tego co zaobserwowałem nikt oprócz mnie jeszcze nie raczył wstać, ale nie miałem już siły krzyczeć. Zaczynał mnie ponownie brać dobry humor. Czy to było spowodowane wczorajszym zdarzeniem? ... Miałem ochotę zrobić to ponownie, ale obecność chłopaków przeszkadzała mi w tym.
Rozstawiłem na stole talerze i szklanki z herbatą. Tak właśnie sam zabrałem się za jedzenie uprzednio biorąc proszki na ból głowy.
- Już nie śpisz? - obok mnie pojawił się nagle Kimbum.
Serce podskoczyło mi wręcz do gardła.
- Nie... Ból głowy mnie obudził - odpowiedziałem zmieszany.
-ŁAŁ śniadanie!! - uśmiechną sie zadowolony Key, sadowiąc się w piżamie do stołu.
- Smacznego! - krzyknął zadowolony zaczynając zamiatać zawartość talerza.
Nie mogłem sie przestać patrzeć na jego zadowoloną minę.
- Co? Mam coś na twarzy? - zapytał.

Key---------------

Rano wstałem taki jakiś szczęśliwy i pełen energii.. Wydarzenia z wczoraj..Dalej nie mogłem w to uwierzyć. Obudziłem się o 10 i pośpiesznie zszedłem na dół, zobaczyłem Jonghyuna stojącego w kuchni i robiącego śniadanie. Jong jest genialnym kucharzem, uwielbiam jego dania. A jego jajecznica jest mistrzowska, serio!
- Dzieeeń dobry!- powiedziałem do niego uśmiechając się. - ŁAŁ, śniadanie!
- Cześć Key. - uśmiechnął się- Masz jedz.- podał mi talerz z jedzeniem. Śniadanie było pyszne, nawet bardzo.
- Smacznego. - Jonghyun patrzył się na mnie dziwnie, tak że poczułem się zawstydzony.- Co? Mam coś na twarzy? - zapytałem.
- Nie, nie masz. - odpowiedział.
- No to co co chodzi?
- Nie mogę popatrzeć na Ciebie?- uśmiechnął się zawadiacko mój towarzysz.
- N..n..no możesz. - zawstydzony opuściłem głowę. - Dziękuję! Było pyszne!
- Haha, jak zawsze- zaczął się śmiać.
- Nie bądź taki skromny- mruknąłem. Wstałem i podeszłem do zlewu aby umyć swój talerz.
- Mój też możesz umyć. - Jonghyun wsadził swój talerz do zlewu.
- EJ! Sam umyj sobie swój talerz.
Spojrzał na mnie uśmichnął się i pocałował mnie delikatnie w usta. - No umyj? - spojrzał z miną smutnego psiaka na mnie.
- Eh,no dobra. Ale wiedz że jesteś mi winny przysługę! - uśmiechnął się i poczochrał mnie po głowie. Jakąś chwilę później wstała reszta zespołu. Zmęczeni i z niezłym kacem, za bardzo nie kontakowali.
- OOOOOO ŚNIADANIE! - zawołał Taemin i z miną zadowolonego dziecka zaczął jeść. Zaczęliśmy się śmiać. Atmosfera była luźna i wesoła.
- Przepraszam chłopaki was. - powiedział nasz lider. - Dałem wam zły przykład i pozwoliłem temu dzieciakowi się schlać.. Nie powinienem. Ale no cóż sam się poddałem temu.. Wybaczcie.
- No i na to czekałem nasz liderze. - u progu pojawił się Jonghyun, spojrzałem na niego i się zarumieniłem. Dlaczego? Nie wiem, patrzał na mnie tak intensywnie. Podzedł do Onew i poklepał go po plecach- A ty młody, masz więcej nie pić. Bo pożałujesz. - uderzył Taemina w ramię. Ten zawstydzony swoim wczorajszym zachowaniem spuścił głowę.
- Przepraszam. Nie będę już tak hyung. - powiedział skruszony Taemin.
- Dobra, to co chłopaki szykujemy się? - powiedział uśmiechnięty Minho.
- Tak, dobra. - powiedziałem. - Za chwilę przed busem, bo zaraz ma przyjechać menadżer. Poszedłem na górę.
- Ej Key. - zawołał za mną Taemin
- Hm?
- Gdzie wy wczoraj zniknęliście z hyungiem?-zapytał się mnie
- Poszliśmy w to nasze miejsce.- powiedziałem mu zgodnie z prawdą.
- Aaa!. No dobra to do zobacznie za chwilę- uśmiechnął się i poszedł się przygotować. Ja również poszedłem do siebie. Gdy już byłem gotowy to zszedłem na dół do busa gdzie wszyscy już byli na miejscu.
- Key, jak zawsze ostani- zaczął śmiać się Minho ze mnie.
- Nie prawda!- krzyknąłem.
I tak w dobrych humorach i pogodzeni pojechaliśmy na konferencję prasową.

Jong---------------------

- A wy gdzie byliście wczoraj z Keyem, Jong-hyun? - zapytał mnie nagle Minho, gdy tylko Taemin z Keyem zniknęli w swoich pokojach.
- Poszliśmy kupić ramen... Mnie po tym alkoholu niedobrze się zrobiło, Key mi tylko towarzyszył bo nie chciał słuchać waszego felietonu strasznych opowieści po pijaku - powiedziałem prawdę, ale nie do końca.
Minho popatrzył się niedowierzanie. Westchnąłem ciężko dopowiadając - Jak kupiliśmy poszliśmy na te wzgórze gdzie na poczatku debiutu przysięgaliśmy sobie wszyscy że będziemy Najbardziej znaną grupą Shinee.Tam zjedliśmy nasz ramen i gadaliśmy.
Dopiero po tym Minho zostawił mnie w spokoju. Gdy zostałem sam w salonie zjawił się nasz wąsaty menadżer.
- Wszyscy gotowi? - zapytał.
-Nie, ale zaraz zejdą, możemy już iść do busa oni dojdą - powiedziałem i razem z menadżerem wsieliśmy do busa.
Jako pierwszy przyszedł Taemin gotowy i zwarty, tuż po nim doszli Onew oraz Minho. Niestety na czas nie przyszedł Key, który jak podejrzewałem zatracił się w czasie.
Dopiero po kilkunastu minutach i on zjawił się w samochodzie.
- Key, jak zawsze ostatni- zaczął śmiać się Minho z Key'a przez co zrobiło mi się jakoś tak dziwnie.
- Nie prawda!- odkrzyknął na odpowiedź.
Na mojej twarzy ponownie zagościł uśmiech.
W całym już składzie pojechaliśmy na konferencję. Niestety po tym jak sie okazało niespodziewanie mieliśmy odbyć trudną sesję oraz przećwiczyć układ ponieważ komuś z guru było coś nie tak.
Sama sesja zdjęciowa nie była sama w sobie taka trudna. Najgorsze były jednak ćwiczenia. Przez to iż byliśmy nieprzytomni, zmęczeni i niektórzy z nas mieli piekielnego kaca, wszystko wychodziło na opak. A najgorszy był jednak sam wypadek Key'a, spowodowany przeze mnie.
Ćwiczyliśmy właśnie trudny układ, gdzie akurat miałem w wymyślny sposób przejść obok Kibuma a on obok mnie po czym wyskoczyć. W kieszeni obszernych spodni miałem bardzo małą odręczną butelkę. Byłem głupi że nie postawiłem tego gdzieś w kącie tylko wsadziłem akurat do przeklętej kieszeni. Sama butelka wypadła mi z kieszeni, a Key przez przypadek nie zauważając jej potknął się o nią. Przez moja głupotę skręcił sobie piekielnie mocno kostkę. Byłem na siebie zły, bardzo zły.
-Key, nic ci nie jest? - jako pierwszy pobiegłem do Key'a zmartwiony tym iż nie wstaje z ziemi.
Key z bólu syczał.
- Nic mi nie jest.. - odpowiedział przez zęby.
Wszystko we mnie sie gotowało. Przez chwilę miałem ochotę się postrzelić.
- Tak ciebie przepraszam to moja wina - wyżaliłem, nawet miałem ochotę wypłakać sie jak dziecko.
- Wszystko w porządku !? - krzyknął Onew również był zmieszany sytuacją.
Winny całej sytuacji pomogłem natychmiast wstać Key'owi. Byłem obrzydliwie na siebie zły.
- Nie jestem na ciebie zły - zaśmiał się do mnie słodko Key, lecz jego słowa nie pomagały mi.
- Przepraszam... przeprasza.. - powtarzałem ciągle.
- Trzeba pojechać do szpitala, bo może to być poważna kontuzja - powiedział Minho do Onew'a, którzy stali tuż za mną i Keyem, gdy pomagałem usiąść mu na ławce.
- Skoczę do menadżera by przygotował busa. Na dziś koniec ćwiczeń - powiedział już jak prawdziwy Lider Onew.
- Key napij się i siedź spokojnie - powiedział Taemin siadając obok Keya.
Mnie wręcz ręce trzęsły się.
- Na prawdę to nie twoja wina - uśmiechną się ponownie Key.
Nie było mi jednak do śmiechu, to ja tu wszystkiemu zawiniłem.


Key----------------------

Okropny ból przeszywał moją kostkę, myślałem że będą mi ją musieli amputować. Bół był niedowytrzymania..Ale nie mogłem dać po sobie poznać że aż tak bardzo mnie boli. Jonghyun przepraszał mnie setki razy, ale to była moja wina bo ja nie uważałem na to co robię tylko patrzałem się na niego. Głupi ja! Nie powinienm być takim zdekoncentrowanym.. Zwieźli mnie do szpitala.. założyli mi szynę na nogę i przez dwa tyogdnie siedzenie w domu.. Czyli to równa się z tym że nie będzie mnie na koncercie na rzecz nowego szpitala dla dzieci poważnie chorych. Nie będę mógł zatańczyć.. Zrobiło mi się smutno a tyle ćwiczyłem aby zatańczyć tam, dla tych dzieci. Nawet ułożyłem uład, no cóż.. Taemin będzie musiał zatańczyć sam.
- Przepraszam!- wykrzyknął po raz tysięczny Jonghyun. Uśmiechnąłem się, był taki słodki z tą smutną miną.
- Ej, wyluzuj to nie twoja wina to ja nie uważałem na siebie. Zafrajerzyłem.
- Ale i tak czuję się winny. - poklepałem go po ramieniu a on jak gdyby nigdy nic zatrzymał tę rękę swoją. Poczułem się nieswojo, ponieważ siedzieliśmy w busie. A chłopaki mogliby w każdej chwili coś zauważyć. Wyrwałem rękę i uśmiechnąłem się, Jong chyba zrozumiał o co mi chodzi.
- Taemin, przepraszam stary. - powiedziałem gdy wchodziliśmy do domu. ( ja musiałem o kulach, niestety) - Będziesz musiał to zatańczyć sam.
- Spoko Key.. żałuję że nie zrobimy tego razem. W końcu ty odwaliłeś największą robotę. - westchnął młody. - To ja lecę do sali poćwiczyć bo występ za kilka dni. Przyjdź póżniej zobaczyć czy nie kaleczę naszej choreografii. - poklepał mnie po ramieniu i poleciał do naszej sali treningowej domowej. Onew razem z Minho poszli poćwiczyć głosy na występ bo będą śpiewać razem z dziewczynami SNSD, z Sunny, Yuri i Taeyeon. Piosenkę którą napisali razem dla tych dzieci. Próbowałem wtachać się na górę ale o tych kulach był to niezły problem. Z pomocą przyszedł mi Jonghyun.
- Pomóc Ci? - zapytał
- No jakbyś mogł mnie złapać za łokieć i podprowadzić po tych schodach. To byłbym wdzięczny bardzo. - a ten zamiast zrobić to o co go prosiłem to wział mnie na ręcę. - Co ty robisz?!- krzynąłem.
- Zamknij się, przecież nie możesz chodzić. Więc o co Ci chodz? - zrobiłem się momentalnie czerwony na twarzy. Jonghyun zaniósł mnie do pokoju, usiadłem w swoim pokoju odpaliłem laptopa i wszedłem na Twittera zobaczyć jak tam nasz fan klub i czy coś nowego doszło. Potem zacząłem oglądać jakiś nowy amerykański film, nawet spodobał mi się. I nie zauważyłem jak zbliżała się 18 i do pokoju przyszedł Jonghyun i chłopaki zjeść ze mną kolację.
- No jak tam przygotowania do występów? - zapytałem. - Czuję się tak frajerowsko, że nic nie robię. Że nie będę mógł nawet zaśpiewać. Ale ze mnie cwel.
- Ej Ki Bum wyluzuj. Przecież zaśpiewasz, ale nie będziesz tańczył. - powiedział Onew. - Przecież nie zostawimy Ciebie, musisz z nami zaśpiewać.
- Właśnie!- krzyknął zadowolony Taemin.
- A właśnie Taemin jak tam układ? Opanowałeś go całego?- zapytałem go. Taemin jest utalentowany świetnie tańczy, lubię się z nim drażnić w taki sposób.
- TAK, umiem cały kaleko!- powiedział oburzony. O, widzicie o to mi chodziło.
- Menadżer był zły że skeciłeś sobie kostkę Key, ale go uspokoiłem razem z Jongiem i masz wolne na dwa tygodnie. - zabrał głos Minho.
- Mhm.. szkoda. - westchnąłem, i nagle zrobiło mi się smutno. - Dzięki wam.
- No Key, to my się zbieramy dalej ćwiczyć a ty odpoczywaj jutro przećwiczymy piosenkę i to gdzie będziesz stał i takie tam rzeczy. - powiedzial Onew i wszyscy wyszli, został tylko Jong.
- A ty nie idziesz?
- Nie zostawię mojego małego słodkiego Key'a bez pomocy. - uśmiechnął się. Odwzajemniłem uśmiech..

Jong------------------------------

Jednak w duszy czułem sie winny sytuacji. Jedynie nie wiedziałem w jaki sposób mógłbym przeprosić Key'a. Mogłem jedynie udawać że już nie czuję się winny, ale to zbyt bolało. By chodź trochę umilić mu czas na dzisiejszy dzień postanowiłem zrezygnować z treningów. Onew i Minho obiecali nic nie mówić Key'owi. A samemu Taemin'owi wręcz wpoili by nic nie mówił.
- Popatrz co jeszcze przyniosłem - uśmiechnąłem sie sztucznie.
Z kieszeni wyciągnąłem pudełko z grą na PC (Komputer).
- Łał.. to ta gra co chciałem kupić ale nie mogłem - ucieszył sie Kibum zabierając ode mnie pudełko i od razu wkładając do laptopa.
Ponownie na mojej twarzy ugościł sztuczny uśmiech.
- Przynieść ci coś? - zapytałem z troską.
- Nie, nie trzeba chodź zagrasz ze mną ! - zawołał - Czy możesz z tamtego pudełka na półce wyciągnąć 2 konsolki... Samemu tak grać to trochę nudno - mrukną by mnie zachęcić.
Posłusznie wyciągnąłem przedmioty dla Key'a i podałem. On sam za to je podłączył do laptopa. Usiadłem obok niego na łóżku przez co chwilę miałem mieszane uczucia. Tak właśnie zaczęliśmy grać.
Key był wręcz lepszy ode mnie w grach więc ja z kretesem przegrywałem.
- Ahaha wygrałem !! - krzykną po raz któryś ze szczęścia.
Zaczynałem przy nim odzyskiwać ponownie dobry humor.
- Na prawdę mi przykro przez co sie stało. - powiedziałem na prawdę poważnym głosem.
Key przestał się śmiać i równie u niego zrobiła się poważna mina.
- Powtórzę raz jeszcze... To nie była twoja wina lecz moja. To ja nie zauważyłem butelki.. .bo... patrzyłem ciągle.. n...gdzieś indziej - na koniec mruknął odwracając głowę, patrząc w różne strony jakby chciał znaleźć inny temat.
- Czerwienisz się - uśmiechnąłem się.
- Nie prawda! - mruknął ponownie zmieszany.
- Prawda... - podniosłem rękę by zwrócić twarz Keya w moją stronę.
Jego twarz z chwilą stawała się coraz bardziej czerwona. Dałem mu całusa prosto w czoło.
Sam się nawet czułem jakby zaraz moje serce miało wyskoczyć i otulić Key'a. Po tym mocno przytuliłem się do Kibum'a. Akurat w takiej chwili ponownie przyszły do mnie straszne sceny z wypadku, który trwał dosłownie sekundę. Tym jeszcze bardziej wtuliłem się do Key'a.
- Dusisz mnie ... - szepną Kibum śmiejąc się zwariowanie - Zaraz chyba mi żebra nawet połamiesz.. hehe ..
- Sorki - zaśmiałem się - naprawdę czuję się winny. Szczerze to jestem winny.
Key zrobił lekko zezłoszczoną minę na mnie.
- Masz przestać i koniec - jego mina była zbyt słodka a dodatkowo próba zrobienia zezłoszczonej miny nie powiodła się.
Pomachałem tylko głową na zgodę. Key odłączył konsole podając mi. Zdrętwiały wstałem odkładając na miejsce zabaweczki.
- Jest już późno powinniśmy się położyć - z moich ust wydobyło się to zdanie, ale serce podpowiadało mi bym został.
- Poczekaj.. czy..

Key---------------------

- Jest już późno powinniśmy się położyć - powiedział Jonghyun, a ja nagle poczułem się że robi mi się smutno, chciałbymb aby on został ze mną.
- Poczekaj.. czy..może...- zacząłem się plątać i czerwienić.
- Hmm?
- Czy może chciałbyś.. no wiesz...- nagle spojrzałem płytę z filmem leżącą na stoliku- Obejrzeć ze mną ten film jescze? - zapytałem go i uśmiechnąłem się.
- Z miłą chęcią. - Jong uśmiechnął się do mnie. Odpaliliśmy film i zaczęliśmy oglądać, był nawet w porządku. Ot taka komedia na wieczory takie jak ten, luźne i przyjemne, we wspaniałym towarzystwie. Uśmiałem się strasznie, lubię takie filmy. Gdy flm się skończył, mój towarzysz wyciągnał płytę z dvd i włożył do pudełka obserwowałem go bardzo dokładnie, każdy jego ruch byl obserwowany przeze mnie.
- No a teraz to serio spać!- zaśmiał się Jonghyun.
- No to się kładź. - pomyślałem i..powiedziałem to na głos..Ale ze mnie frajer! Właśnie otwarcie zproponowalem mu aby spał ze mną u mnie w pokoju. - N..Nnnnn..o znaczy się... wiesz..może... no..ettoo..-zacząłem się jąkać.
- A więc proponujesz mi abym spał u Ciebie w pokoju?- zapytał się Jonghyun, śmiejąc się. - No dobrze, już dobrze. - poczochrał mnie po głowie.
- Ej, no moje włosy, cwelu! - krzyknąłem oburzony. Nie lubię jak ktoś rusza moje włosy, czuje się wtedy nie swojo.
- Coś ty powiedział?!
-Nic. - mruknąłem.
- Cwelu? Ja Ci dam cwela, wychodzę. Sam tego chciałeś.- Jonghyun kierował się do wyjścia..
- NIE!- krzyknąłem- No zostań?- spojrzałem się na niego jak najsłodziej potrafiłem.- Proszę. - facet na którego serce mi szybciej bije podszedl do mnie i mnie pocałował prosto usta. Zaczerwieniłem się.
- Nie mogłem się powstrzymać, robisz takie słodkie minki. - uśmiechnął się złośliwie Jonghyun. Po tym pomógł mi usiąść na łóżku i sam się usadowił obok mnie.
Siedzieliśmy i rozmawialiśmy, opowiadaliśmy sobie różne historie z dzieciństwa i nie tylko i..w końcu zasnęliśmy. Obudziłem się w jego ramionach, najpiękniejszy poranek w moim życiu, uśmiech nie schodził mi z twarzy. Było mi dobrze, tak przyjemnie i ciepło..I doszedłem do wnioski że chyba kocham go..

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Mamy nadzieję że spodoba wam się nowa część opowieści.
Następny powinien być w niedzielę bądź w poniedziałek.
Papa Pozdrawia Kuro i Tanoshii ;*








piątek, 11 maja 2012

KeyJong - Zakazany Owoc część 1

Te opowiadanie pisały 2 osoby. Ja (czyli Kuro) oraz Tanoshii. Uszanujcie naszą pracę i po przeczytaniu skomentujcie.  ------ <--- takim znacznikiem będę oddzielać myśli bohaterów Keya (Tanoshii) oraz Junghyuna (Ja-Kuro)
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Junghyun-----------
Wokół nas leżały sterty wypitych puszek po piwie i coli gdzieniegdzie jeszcze stały w pełniutkiej postaci. Stół wręcz uginał się pod ich ciężarem. Pokój nie był mały, ale po zabawie w ciagu kilku godzin zdążyliśmy już nieźle narozrabiać. Szafa była oblepiona popcornem, na bardzo jasnym dywanie lerzały jakieś przedziwne materiały w tym rozlany w przedziwnej postaci płyn. Tak jak zostało to wspomniane, istny bajzel na kółkach.
- Jung-hyun siadaj... robimy felieton strasznych opowieści! - krzyknał w moją stronę Jin-ki (Onew), najstarszy z naszej grupy SHINee.
Udając niechętnego poczołgałem się po podłodze, sadowiac się obok Kim-bum'a. Szczerze do połowy chciało mi się słuchać nudnych opowiastek, które nawet nie brzmiały jak horrory. Ostatnio miałem co do każdego pomysłu deja-vu.
- Kto zaczyna? - zapytał mocno podekscytowany Tae-min.
Spoglądając na niego wręcz mogłem się spodziewać, że skakał z radości.
- Nie wiem - mruknąłem głosem udając znudzonego - Jin hyung jak ty to wymyśliłeś to ty zaczynaj!
Onew wielmożnie usiadł na skórzaną kanapę. Złożył ręce jak do modlitwy, jednocześnie garbiąc się, w taki oto sposób zaczą się zastanawiać. Mruczał coś pod nosem po czym wyprostował się zaczynając...
-Całe te zdarzenie zdarzyło się naprawdę - zaczął oto takim zdaniem. Co mnie zaciekawiło - 
Był to burzliwy dzień... Moja babcia mieszkała kiedyś na wsi. Każdego dnia by dojść do rodzinnego domu musiała przejść obok dziwnego budynku, więc... Pewnego burzliwego dnia musiała pobiec szybko do zielarki, bo jeden z jej barci zachorował. Droga nie była jej na rękę. Wokół szalał obrzydliwie mocny wiatr. Miała wtedy 8 lat. Nieświadoma swej sytuacji by skrócić drobę przeszła blisko opustoszałego budynku. Gdy przechodziła w pomieszczeniu zobaczyła światło...Jeszcze nigdy przechodząc z daleka nie widziała by ktoś przebywał w tych ruinach. Nawet bezdomni bali się tam wejść. No i jak to mała dziewczynka podeszła bliżej okna i zobaczyła...
-nagle poczułem coś dziwnego. Jaby coś drżało. Odwróciłem głowę i zobaczyłem Kim-bum'a trzęsącego się.

Key-------------
Naprawdę nie lubię strasznych opowieści, a szczególnie tych które wymyśla Onew. Zawsze zastanawiałem się jak Jonghyun i Taemin mogą tego słcuhać z takim zafascynowaniem. Ja się trzęsłem niesamowicie. W pewnym momencie nie wytrzymałem i zacząłem się panicznie bać, a że Jong był blisko to się do niego po prostu przytuliłem. Moje serce zawsze tak dziwnie reaguje na mojego przyjaciela. Zawsze zastanawiałem się dlaczego.
- Ejjjj.. Joo..nghyun. Boję się. - powiedziałem jąkając się.
On spojrzał na mnie i się uśmiechnął.
- No to chodź łykniemy świeżego powietrza.
- Dobra. - szybko pobiegłem po kurtkę i wyszliśmy na zawnątrz. Noc była ładna i bezchmurna, lecz trochę zimna. Poszliśmy do spożywczaka po ramen. Swoją drogą lubię ramen a z tego sklepu najabrdziej i udaliśmy się do parku. Siedząć na ławce w parku rozmawialiśmy, śmialiśmy się. Jonghyun powoduje że się uśmiecham a gdy mu jest smutno to mi też. Ciekawy jestem jak to jest u niego. Siedział na ławce zapatrzony w gwiazdy.
- Jonghyun?- zapytałem nieśmiało.
- Hm?
- Tak się zastanawiam o czym myślisz?
Uśmiechnął się swoim zabójczym uśmiechem i zbliżył twarz do mojej.
- O takim malutkim człowieczku który boi się głupich wymysłów Onew. - zarumieniłem się na całej twarzy.
- Nie kłam.
- Ależ ja nie kłamie, mówię Ci tylko prawdę. - uśmiechnął się filuternie.
- Nie mówisz, ja to widzę. Bo tylko ja.. mogę o Tobie myśleć. - palnąłem bezmyślnie dopiero po chwili zdałem sobie sprawę z tego co powiedziałem. Ganiłem się w myślach ` Co za palant z Ciebie Kibum! Jesteś paplającym frajerem!` - Przepraszam, to nie tak miało brzmieć! - zacząłem być jeszcze bardziej czerwony niż wcześniej. Jonghyun poczochrał mnie po głowie i się uśmiechnął.
- Jesteś naprawdę słodkim chłopakiem. - powiedział i zbliżył swoją twarz do mojej jakby chciał cmoknąć mnie w policzek lecz odsunąłem głowę i.. to co się stało.. Nie przechodziło nawet moich wszelkich oczekiwań a co dopiero marzeń. Tak pocałował mnie prosto w usta.
- Przepraszam- powiedział Jonghyun peszącym głosem i odszedł bardzo szybkim krokiem.
Siedziałem tam na ławce i nie mogłem uwierzyć w to co się stało..


Jung-------------------------

Odszedłem nie odwracając się za siebie. To było zbyt krępujące. Nie żeby mi to jakoś przeszkadzało, ale to co zrobiłem, mimo przypadku, było wręcz niewybaczalne. Byliśmy przecież kolegami z grupy. Odruchowo złapałem się za swoje usta. W pędzie nie zauważyłem gdzie doszedłem. Znalazłem się w jakimś dziwnym miejscu. Poszedłem kilka kroków do przodu. Nie myślałem, że takie miejsca w Seulu istnieją. Moim oczom ukazał się widok miasta w nocnym świetle. Nie mogłem przestać patrzeć, ale sceny ze zdarzeniem sprzed chwili ponownie zaczęło zaprzątać mi głowę. Ze złości kopnąłem w leżący blisko mnie kamień. Niestety z powodu wypitego wcześniej alkoholu nie trafiłem w przedmiot i z kretesem upadłem na ziemię. Zrezygnowany leżałem przez dłuższą chwilę na zimnym podłożu.
-Dlaczego jeszcze nie krępowałem się jak chciałem go pogłaskać – mruknąłem w stronę ledwo widocznych gwiazd.
''SHINee's Back, SHINee's Back, SHINee's Back Back Back Back Back...'' – z mojej kieszeni spodni wydobył się początek piosenki Sherlock.
Sięgnąłem po smartfona i nie patrząc kto dzwoni zapytałem – Słucham?
To ja. - po drugiej stronie wydobył się głos, który w chwili obecnej nie chciałbym słyszeć.
Zaniemówiłem. W moim telefonie usłyszałem głos samego Key'a.
T-tak? - zająknąłem się, odruchowo prostując się.
Umm nie wiem jak zacząć....
Przepraszam ! - wręcz krzyknąłem do słuchawki.
Miałem nadzieję, że wiedział o co mi chodziło. Ręce zaczęły mi się trząść wariacko. Wstałem zaczynając chodzić w kółko. Miałem nadzieję że wybaczy mi za ten pocałunek. Może był przypadkowy, ale …

Key--------------
Po tym co się stało, siedziałem jak wryty.. Co się tak naprawdę stało? Czy Jonghyun mnie naprawdę pocałował? Jeśli tak to było naprawdę wspaniałe uczucie.. Ale moje serce.. biło zbyt szybko. Tak nienaturalnie.. bałem się że.. że mi wyskoczy z piersi. Była piękna gwieździsta noc, niebo było takie czyste z dużą ilością gwiazd. Lubię takie noce, gdzie mogę wyjść i podziwiać gwiazdy, to mnie odpręża. Wyciszam się wtedy, ale teraz nie mogłem się skupić na gwiazdach tylko na tym mężczyźnie, przystojnym muskularnym mężczyźnie o ciemnych oczach(Jonghyun ma ciemnie oczy nie? ).. Musiałem do niego zadzwonić, aby z nim porozmawiać. Chciałem się go zapytać gdzie on jest ale szybko krzyknął do telefonu Przepraszam i się rozłączył. Zastanawiałem się gdzie on jest aż doszedłem do wniosku że może być tylko w jedny miejscu, miejscu gdzie zawsze wszystko on przemyślał,zresztą nie tylko on. Gdy wszyscy mamy problem to tam chodzimy.. Pójdę z nim porozmawiać. Ale zamiast iść pobiegłem szybko..Nie umiałem się powstrzymać. Zobaczyłem go, jak zawsze stał w tym samym miejscu.. Na najlepszym, zawsze widać z niego całą promenadę Seulu.
- Eeee.. Jonghyun?- zacząłem nieśmiało.
- K...Ke..Key?! Co ty tu robisz?
-Przyszedłem z Tobą porozmawiać. Wiesz rozłączyłeś się jak chciałem rozmawiać, więc przybiegłem tu.
-Aaah.- westchnął. - Przepraszam Cię Key. Wybacz mi to było nieumyślne.
- Ej, spoko. To ja przekrzywiłem głowę. Wiec to ja powinienem przepraszać. - powiedziałem.
- Nie masz za co, bo to ja chciałem Ciebie pocałować. - powiedział mój przyjaciel spuszczając głowę.
- Ale to ja... jaa... chciałem tego, więc przestań siebie obwiniać dobra?- powiedziałem już lekko wkurzony.
- No.. no.. ale..
- Żadne ale... Nie rozumiesz tego, prawda?! - uniosłem się lekko.
- Ale czego?
- Tego że ja to zrobiłem SPECJALNIE. - zaakcentowałem słowo specjalnie.
- Specjalnie? Dlaczego?- zapytał zszokowany.
- Ponieważ.. ja Ciebie lubię. Tak wiem głupi jestem.. Wiem że nie mam szans..
-A..- próbował mi przerwać lecz mu nie pozwoliłem.
- Wiem że jestem bezndziejny i ty lubisz mnie tylko jako przyjaciela.. Ale możemy przecież udawać że nic nie zaszło i się dalej przyjaźnić.. Bo nie.-w tym momencie zatkał mi ręką usta.
- Oj zamknij się już gaduło jedna. Dlaczego tak mówisz że Cię nie lubię nie słyszałeś jeszcze co ja mam do powiedzenia. Więc już zarzekasz.. Hmm.. jakby tu to Ci.. A już wiem. - zabrał ręke z moich ust i zastąpił ją swoimi ustami. Myślałem że serce mi wyskoczy.. To było takie niespodziewane, ale jednocześnie tak cholerie przyjemne. Może on jednak czuje to samo?

Jung---------------
Nie mogłem słuchać zażekań Key'a, więc po swojej przemowie od razu zatkałem ponownie jego usta swoimi. Serce waloiło mi jak oszalałe. Mimo wszystko nie mogłem od niego się oderwać. Martwiło mnie tylko jedno że nie rozumiałem jeszcze swoich uczuć, ale pozostawiłąm za sobą takie uczucia. Jestem od niego starszy, a wydaje mi się jakbym był głupszy.
Już nie czując oddechu oderwałem się od ust słodkiego Key'a. Byłem tak zadowolony, bo usłyszałem słowa które naprawdę poruszyło moje serce.
-Ja też..
- Słucham ? - zapytał mnie słodko Ki-bum.
Wciagnąłem lekko powietrze żecząc - Salang Haeyo.
Oczy Key'a zwiekszyły się z uciechy. Ja sam nie mogłem uwieżyć to co bym szczerze nigdy nie powiedział. Mimowolnie uśmiechnąłem się, przybliżjąc jego głowę do mojego ramienia. Żałowałem tylko jednego, szkoda że byłem niższy od Kibuma.
-''SHINee's Back, SHINee's Back, SHINee's Back Back Back Back Back...'' - z mojej kieszeni ponownie wydobył się dzonek smartfona. Key odsuną się odemnie, dzieki temu mogłem spokojnie zacząć rozmowę.
- Jounhyun...... Jounhyun...... czy.. *chlip*.. niedaleko ciebie .... *chlip*.... jest Key? - po drugiej stronie usłyszałem pijany głos Taemina.
- Joun, kto to? - zapytał ciekawsko Key, ruchem ust odpowiedziałem, że to Taemin.
- Co się stało? - zapytałem.
- Minho.. *chlip* gdzieś wyszedł pijany... *chlip* a Onew ... Gahahahaha .. *chlip*... muszę spać...
- Halo!? - zapytałem, a wręcz wykrzyczałem do słuchawki. Niestety, Taemin przez nadmiar alkoholu wyłaczył słuchawkę.
- Wszyscy się upili... - tylko to powiedziałem.
- Tylko tyle? - zapytal zdziwiony Key.
- Nie.. Minho gdzieś polazł a z Onewem to nie wiem.. Powinniśmy wrócić... - Moim zdaniem mimo że Tae-min był pełnoletni to jako młodziak nie powinien się upijać.
Ruszyłem jako pierwszy w stronę naszego wspólnego domu. Obok mnie szedł Key, co jakiś czas uderzając mnie w rękę. Robił to aż do chwili, gdy powiedziałem...
- Dobra.. - chwytając jego dłoń pociagajac za sobą. - Zastanawia mnie co oni narobili jak.... jak nas nie było - powiedziałem prubując zmienić temat, bo inaczej zrobiłbym coś niezbyt normalnego.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Na tym przerywamy nasze opowiadanie. Do zobaczenia ^^ 

Oneshot DaeTop Zawsze przy tobie.


Mam nadzieję że mój pierwszy tak naprawdę samodzielny oneshot (Shonen Ai) z udziałem Dae-sunga oraz Seung-hyunga (Topusia) mam nadzieję że spodoba wam się.  Za błędy jakiekolwiek wybaczcie mi..Jeśli miał by ktoś ochotę razem ze mną współpracować proszę pisać ^^ fajnie będzie pisać fanficy yaoi ^^Ok. To zaczynam..
Do tego oneshota polecam 2 piosenki do przesłuchania ( w czasie czytania):
—————————
Ja, Dae-sung nigdy bym nie sądził, że kiedykolwiek mogłoby do czegoś dojść…
A teraz?
To zaczęło się po moim wypadku, gdzie niesłusznie zostałem posądzony o zabicie chłopaka. Popadłem w depresję, zrezygnowałem z jakichkolwiek koncertów, zostawiłem chłopaków. Gdyby nie on, dawno by mnie tu nie było. Nigdy bym się nie otrząsnął.
-Dae śpisz?  - usłyszałem głos zza ściany. Był to nasz wymagający lider, Ji-yong (prawdziwe imię G-Dragona).
Facet wiedział zawsze co robi. Jest niesamowity w śpiewie, jak i kompozytorem. Jest mym hyungiem i wzorem.
- Już nie… – odpowiedziałem odwracając się w stronę cienkiej ściany.
Odruchowo przykryłem się mocniej kołdrą oczekując następnego pytania.
- Dasz radę?… To znaczy, czy dasz radę jutro na konferencji….? – zaczął Ji, ale przerwał w pół słowa.
W głowie miałem mieszane uczucia, już minęło ponad 3 miesiace jak nie więcej. Rozglądałem się po ciemnym pomieszczeniu. Nie czułem się jak w domu. Chociaż to było oczywiste. Konferencja miała odbyć się w mieście oddalonym od Seulu. Byliśmy w wynajętym domu jednorodzinnym. Milutki, ale….
- Hej… – zza ściany ponownie dobiegł głos nieprzytomnego Ji-yung’a.
- Postaram się – mruknąłem na odpowiedź.
Spoza ściany dobiegł nagle do mnie chrapanie naszego lidera. Na twarzy ugościł mi lekki uśmiech. Nie dałem rady spać, więc wygramoliłem się spod ciężkiej kołdry i wstałem
- ” I co ja mam ze sobą zrobić” – ciemność w pokoju pogarszała sprawę.
Z utrudnieniem zacząłem szukać włącznika. Po jednym uderzeniu w stopę i kolano z uciechą znalazłem włącznik. Przebrałem się i złapałem za czarną kurtkę, która wisiała w szafie. Tak oto wyszedłem z pokoju. Korytarz na szczęście był pusty, więć z ulgą doszedłem do końca korytarza i zszedłem cicho po schodach. Nabrała mnie ochota na alkohol. Z ciekawości sprawdziłem lodówkę. Były tylko 2 puszki tandetnego piwa, zapewne, któregoś z ekipy. Z chytrością złapałem za jedną z nich. Niewiadomy stytuacji zamknąłem drzwi lodówki i miałem już wyjść na zewnątrz…
-Co robisz? – przede mną pojawił się Seung-hyun (Topuś).
Poczułem lekkie ukucie w sercu, które zaczęło później okropnie mocno bić.
- Ee.. – nie mogłem wydusić z siebie głosu kiedyś było inaczej, miałem więcej odwagi, a nawet chęci by żartować z nim.
- Idę się przejść…. bo… nie mogłem zasnąć - mruknąłem speszony odwracając wzrok od Hyung’a.
- Pójdę z tobą… – uśmiechnął się.
Nie wiem czemu, ale nie musiał tego robić, a ja znowu miałem to lekkie uczucie zadowolenia. Ruszyłem przed siebie omijając dużą sofę, stół, aż wreszcie dostałem się przez jakże wielki labirynt do drzwi w półciemnościach. Gdy rozprawiałem się, właśnie z zamkiem już obok mnie staną Seung, zwarty i uśmiechnięty. Zaczęło mnie to przerażać. Wyszliśmy w milczeniu. Szczerze to ja milczałem. Jeszcze nie odeszły odemnie sceny z wypadku.
- Ym… ładna noc – zaczął Choi (nazwisko topa), by jakoś rozruszyć sytuację i mnie namówić do rozmowy.
- Może… może być.
W ręku trzymałem już otwartą puszkę.
- Dasz łyka? – uśmiechną się Seung zachęcająco.
Nie patrząc na niego podałem to o co prosił. Dopiero teraz skapnałem się, że przed chwilą z niej piłem…
-P…Pośredni pocałunek – szepnąłem bardzo cicho.
- Słucham? – zdziwił się, oddając mi wypity do połowy alkohol.
Wyczułem coś jednak, że coś tu nasz Seung kręci.
Pomachałem głową – Nic… Po co chciałeś iść ze mną, jutro z tego co wiem masz jakieś zajęcie -powiedziałem nagle o dziwo z troską w głosie.
- Tak sobie.. nie mogłem zasnąć przez pewną osobę – odpowiedział tajemniczo.
- Przez dziewczynę…? – zapytałem się.
Trochę poczułem się zazdrosny o przyjaciela, ciekawe dlaczego?
- Nie.. – jego niski głos przeleciał przeze mnie jak prąd.
Stanęliśmy przy jakiejś skarpie w parku z widokiem na małe centrum miasta. Oparłem się o poręcz wdychając świeże powietrze, które wypełniało rześko me cialo. Nie śmiałem zapytać, dlaczego nie myśli o jakiejś dziewczynie, a o kim tak naprawdę. Westchnąłem ciężko.
- Co?- zapytał mnie znowu Seung, jakby nigdy nic.
-Ym… to o kim rozmyślałeś? – z moich ust padło przeklęte pytanie.
Dziabnąłem się niestety za późno w język.
- Rozmyślałem o…. Tobie – odpowiedział mi.
- O mnie…? – zarechotałem jak wariat, na co Seung zrobił minę, która nie była do śmiechu.
Zaczął coraz bardziej zbliżać twarz w moją stronę. Poczułem jak jestem sparaliżowany przez własne ciało.
- Co ty próbujesz zrobić? – nareszcie wydusiłem z siebie te słowa.
Seun-hyun widocznie się ocknął i by zmienić temat powiedział – To jutro masz konferencję, tak? – zapytał odwracajac się ode mnie tyłem.
Speszyłem się na to pytanie. W pośpiechu łyknąłem trochę piwa. NIe miałem ochoty rozmawiać o moim powrocie.
-Będę grać w dramie muzycznej…. – mruknąłem na odpowiedź.
-Chodź ze mną chcę ci coś pokazać. – Seung pociągną mnie za sobą.
Hyung pociągną mnie za sobą. Minę zapewne miałem, zdziwioną i całą czerwoną, bo nie złapał mnie za ramię czy coś w tym stylu, tylko za rękę. Tak, ciągną mnie jak dziewczynę za rękę. Jednak nie miałem odwagi jej puścić, podobało mi się to. Cieszę się że nie byłem w piżamie, bo wsiedliśmy do pustego autobusu i pojechaliśmy, ale gdzie, to już nie wiedziałem. TOP w dalszym ciągu nie puszczał mojej ręki. Strasznie mi się to podobało. Siedziałem tak z lekkim zadowoleniem na twrzy. Nie wiem kiedy, poczułem na ustach coś ciepłego i miękkiego. Seung skorzystał z mojej nie uwagi i mnie..
- Co ty robisz? - wyrwałem się, wstając z miejsca, z pretensją w głosie.
Złapałem się za usta jednak, znowu spodobało mi się to.
Autobus mocno sie zatrzymał, a ja straciłem równowagę i upadłem wprost  na Topa.
-Przepraszam.... - szepnąłem, ale nie raczyłem z powrotem wstać. Czułem woń jego perfum. Było mi tak dobrze.
-Wysiadamy - rzekł Choi podnosząc mnie lekko.
Zmieszany wręcz wyskoczyłem z autobusu. Znaleźliśmy się przy jakiejś świątyni. Jednak Seung-hyun nie poszedł w tamtą stronę, ;ecz skierowaliśmy się na jakąś polanę.
-Kiedyś tutaj przyjechałem z rodziną by zwiedzić tutejszą świątynię i odkryłem to miejsce. - uśmiechnął się zadowolony do mnie i padł na ziemię.
Powoli podszedłem do niego. Było mi tak ciepło, gdy z nim jestem. Dlaczego tylko w jego towarzystwie tak się czuję, czy ja może... ?
Top pociągną mnie do siebie na ziemię, wtulają się.
- Myślę że żywię do ciebie pewne poważnie uczucie - powieział całując mnie w czoło.
-Ale jesteśmy .... facetami - mruknąłem
-Czy to takie ważne - jego niski głos ponownie mnie oplótł.
Jeszcze bardziej przycisną mnie do siebie. Poczułem jak Seung łapie mnie za podbrudek i całuje.
-To trochę, głupie... - wysapałem nie mogąc się wyluzować.
- Co takiego....?
- Że... ty... ja... no... - Wstałem z zimnej trawy. Podobnie zrobił T.O.P.
- To chore - dodałem.
Seung zrobił zrezygnowaną minę i zaczął bez słowa odchodzić. Również ruszyłem cztery litery i z dziwnym uczuciem w milczeniu wróciliśmy do wynajętego dom przez naszego menadżera. W autobusie siedzieliśmy oddzielnie jak jakieś obce osoby. Nie podobało mi się to. Powiedziałem tylko to co myślałem i chyba teraz TOP jest zły na mnie. Znowu westchnąłem wpatrując się na znikające za nami budynki i drzewa. A tak się fajnie zapowiadało. Wyciągnąłem z kieszeni telefon by zobaczyć godzinę. Było po 2 nad ranem. Będę pewnie nieprzytomny na konferencji. Wszedłem do swego pokoju padając na pościel plecami. Przejechałem dłońmi po twarzy. Zdałem sobie jednak z czegoś sprawę. Wstałem ponownie wyszedłem z pokoju. Moje nogi poniosły mnie wprost do pokoju Seunga Hyung'a. Było prawie kompletna ciemność. Widziałem tylko zarys postury Seunga.
-Kto tam? - zapytał.
Przełknąłem ślinę szepcząc niepewnie - To ja...
Usłyszałem skrzypienie łóżka.
- Aha - mruknął.
-Przepraszam... Nie chciałem ciebie urazić! - rzekłem bez przykrywki.
- Nie jestem zły - znowu ten jego monotonny głos.
W ciemnościach zobaczyłem jak postać Seunga zbliża się do mnie i oplata w tali kładąc głowę na moim ramieniu.
-Ja podobnie ja ty, czuję się dziwnie - zaapelował.
Poczułem jak zaczyna całować mnie po szyi. Robił to powoli, kierując się coraz wyżej, jakby szukał mojej twarzy. Gdy znalazł poszukiwane miejsce wręcz przyssał sie do moich ust. Na chwilę zapomniałem, że obydwoje jesteśmy facetami. Seung zakańczając pieszczenie moich ust ściągnął ze mnie pośpiesznie bluzkę, rzucił gdzieś w zakątek pokoju, o czym dalej zaczął mnie pieścić. Przez błogość jaką czułem zsunąłem się na ziemię. By powstrzymać jęki przygryzłem usta. Seung Zniżał się coraz bardziej, aż do spodni. Szybkim ruchem zaczął rozprawiać się z zamkiem moich spodni.
-Czekaj! - zatrzymałem Seunga - Może... nie na podłodze... - policzki zaczęły mi palić się ze wstydu.
Znowu zostałem pocałowanym bardzo intensywnie w usta. Czułem jego miętową ślinę (aut. moim zdaniem bleeee po co napisałam to? ) nigdy nie myślałem, że nawet  zwykły pocałunek może być tak ekscytujący. T.O.P wręcz rzucił mnie na łóżko a sam szybko ściągnął z siebie bluzkę. Ponownie zaczął zostawiać na moim ciele gorące pieczatki, aż doszedł do swego odpowiedniego celu.
Zakryłem ręką twarz by nikt nie słyszał naszych tajemniczych igraszek.
Tak właśnie spędziłem noc z Seung-hyun'em. Rano obudziłem się w objęciach Choi'a. Przytulał mnie mocno jakby nie chciał mnie wypuścić. Uśmiechnąłem się zadowolony wciągając woń ciała Seunga.
-Kocham cię - szepnąłem sam do siebie uśmiechając się.
-Ja ciebie też - usłyszałem już rozbudzony głos hyunga. Pocałował mnie czule w czoło.
-Dzisiaj mam konferencję - powiedziałem zrezygnowany. Nie chciałem iść tam.
-Pojadę tam, jeśli chcesz. Pogadam z menadżerem to jakoś przestawimy mój harmonogram. Będzie ci lepiej jak mnie zobaczysz za dziennikarzami - jego głos naprawdę mnie uratował.
Konferencja dzięki niemu przebiegła pomyślnie, nawet gdy zadawano mi pytania związane z wypadkiem. Hyung stał za pijawkami (dziennikarzami) przebrany z kapturem na głowie. Z uśmiechem pokazywał mi kciuka. Będę musiał go teraz zaprosić gdzieś w podzięce.

----------------------
Tak oto doszliśmy do końca Oneshota. Może i nie jest to jakieś wyjątkowe opowiadanie, ale mam nadzieję że spodoba wam się. A już niedługo następny paring ^^ Key i Jounhyun napisany prze zemnie i Tanoshii.