Popularne posty

niedziela, 20 maja 2012

KeyJong - Zakazany Owoc część 3

Witam i razem z Tanoshii zapraszamy na nowy wątek Key'a i Jonghyun'a.

W poprzedniej notce.
Key---------

- A więc proponujesz mi abym spał u Ciebie w pokoju?- zapytał się Jonghyun, śmiejąc się. - No dobrze, już dobrze. - poczochrał mnie po głowie.
- Ej, no moje włosy, cwelu! - krzyknąłem oburzony. Nie lubię jak ktoś rusza moje włosy, czuje się wtedy nie swojo.
- Coś ty powiedział?!
-Nic. - mruknąłem.
- Cwelu? Ja Ci dam cwela, wychodzę. Sam tego chciałeś.- Jonghyun kierował się do wyjścia..
- NIE!- krzyknąłem- No zostań?- spojrzałem się na niego jak najsłodziej potrafiłem.- Proszę. - facet na którego serce mi szybciej bije podszedl do mnie i mnie pocałował prosto usta. Zaczerwieniłem się.
- Nie mogłem się powstrzymać, robisz takie słodkie minki. - uśmiechnął się złośliwie Jonghyun. Po tym pomógł mi usiąść na łóżku i sam się usadowił obok mnie.
Siedzieliśmy i rozmawialiśmy, opowiadaliśmy sobie różne historie z dzieciństwa i nie tylko i..w końcu zasnęliśmy. Obudziłem się w jego ramionach, najpiękniejszy poranek w moim życiu, uśmiech nie schodził mi z twarzy. Było mi dobrze, tak przyjemnie i ciepło..I doszedłem do wnioski że chyba kocham go..


Jonghyun-----------------

Gadaliśmy do późna. Było mi naprawdę miło na sercu. W czasie rozmowy, Key zasną zmęczony po ciężkim dniu. Gdy chłopak spał siedziałem jeszcze i lekko głaskałem go po głowie. Robiłem to tak długo, że aż sam zasnąłem. Ranek był cichy i rześki. Zbudziłem się jako pierwszy, czułem jak Key wtula mi się w tors. Byłem wręcz w niebo wzięty. Chyba na prawdę zaczynałem coś poważnego czuć do niego.
Poczułem jak Key zaczyna się budzić.
- Dzień dobry śpiochu- uśmiechnąłem się.
Key jeszcze lekko nieprzytomny mruknął coś pod nosem, po czym dopiero wtedy rozbudził się.
- Dobry dobry.. - mruknął uśmiechając się.
- Powinniśmy już wstać... a przynajmniej ja... jak ktoś z chłopaków to zobaczy.. - mruknąłem. Chociaż tak na prawdę nie miałem ochoty wstawać. Ociężały wstałem, lecz ręka Key'a zatrzymała mnie w połowie.
- Nie idź jeszcze - jego ta słodka mina.
Ciągle nia mnie rozbrajał.
- A co nie chcesz śniadania do łóżka ? - zapytałem specjalnie uśmiechając się łobuzersko.
- no... chcę... ale.. - mruknął zrezygnowany a z jego brzucha nagle wyszedł odgłos głodu.
- Co Ale? - uśmiechnąłem się.
- No.. nie ważne... - powiedział, a ja specjalnie jeszcze podszedłem do niego i pocałowałem w policzek.
- Idę ci zrobić coś do jedzenia.. - po czym wyszedłem z pokoju, zostawiając po raz kolejny zmieszanego Key'a.
W kuchni o dziwo nikogo nie było. Tak oto zabrałem sie za śniadanie dla mojej drogiej drugiej połówki.

Key------------------------

Dostanę śniadanie do łóżka, jej!- uśmiechałem się jak glupi. Usadowiłem się wygodnie na łóżku i myślałem o nim.. O tym jak nam ze sobą dobrze, chociaż to dpiero 3 dzień.. Chciałbym aby był ze mną jak najdłużej. Może na zawsze? Byłoby mi bardzo przyjemnie gdyby został. Tak się zamyśliłem że nawet nie zauważyłem jak przyszedł Jonghyun.
- Proszę śniadanko. - uśmiechnął się i postawił tacę z jedzeniem mi na kolanach.
- WOW, wygląda pysznie!- ekscytowałem się.
- Smacznego.
- Dziękuję. - zacząłem jeść to do przygotował dla mnie Jonghyun. Było przepyszne, gdy zjadłem wszystko to zdałem sobie sprawę że cały dzisiejszy dzień spędzę sam, bo chlopaki wyjeżdżają ćwiczyć na sobotni występ. Eh.. zrobiło mi się smutno bardzo.
- Ej, co jest?- zapytał mnie Jonghyun.
- No..eeetto.. wiesz.. zostanę dziś sam. - wycedziłem.
- Przecież możesz jechać z nami, nie zostawimy Cię samego. - powiedział Jong i poklepał mnie po ramieniu.
- Serio? Spoko by było gdybym mógł. - uśmiechnąłem się.
- W końcu jesteś Key'em, członkiem SHINee i drugim po Teaminie naszym słonkiem ktore zawsze nas rozwesela(może być? XD)- Jonghyun zaczął się śmiać, i mi się jakoś wesoło zrobiło. Uśmiechnąłem się do niego. - Ale z racji tego że jeszcze oni nie wstali, bo jest dosyć wcześnie moge jeszcze z Tobą zostać.
- Ale fajnie! - ucieszylem się i zrobiłem mu miejsce obok siebie na łóżku. - Eee.. no mam pytanie.. bo.. jak to jest z nami w końcu? - zapytałem go jednocześnie się czerwieniąc.
- Jak to jest z nami? Jeszcze pyta! PF- westchnął mój towarzysz.- Jesteśmy razem?- uśmiechnął się.
-N..Naprawdę?
- No a coś ty myślał? Głupi ty. - poczochrał mnie po głowie. Zacząłem mu się wyrywać.
- Eeeej, nie rób mi tak wiesz że tego nie lubię!c - krzyknałem na niego.
- O patrzcie jaki buntownik! Ciekawy jestem czy teraz mi się wyrwiesz. - złapała mnie za nadgarstki i mnie pocałował. Zrobilem się czerwony jak burak..

Jong----------------

Zaczynałem uwielbiać jak z mojego powodu Key robił się czerwony na twarzy. To było takie zabawne.
- Smakujesz smakowicie tak ramen'owo - szepnąłem zgrywając się.
- Głupek - mruknął Key cały czerwony.
- Zaraz ci dam głupek - zacząłem łaskotać Keya, a ten zwijał się ze śmiechu.
- Sorki przepraszam.. tylko przestań... - wysapał, a ja śmiałem się jak ten głupi.
Zabrałem od Kibuma tacę. - To ja idę to zanieść... i zbudzę resztę.
Kibum tylko pokiwał głową. Tak wyszedłem z pokoju zostawiając mojego miłego.
Wszedłem do kuchni i pozmywałem naczynia. Byłem zadowolony, ale mój uśmiech natychmiast zszedł z twarzy. Uderzyłem pięścią o blat półki obok zlewu. Że też potrafiłem udawać przy kimś kogo żywię uczuciem.
- O.. Jonghyun już na nogach? - do kuchni wszedł Onew, który od razu skierował się do lodówki wyjmując zimną butelkę wody.
- Tak... zaniosłem dla Key'a śniadanie by nie musiał jeszcze nadwyrężać nogi. Szyna jeszcze nie wyschła. - odpowiedziałem.
- W bardzo ciekawy sposób odpokutowujesz - zaśmiał się Onew biorąc łyk wody.
- A co niby innego mam robić? To ja zawiniłem - Onew chyba widział że jednak czuję się nieswojo po wypadku, gdy jestem w pobliżu Key'a.
- Możesz odpłacać sie, ale zachowuj się normalnie. Kibum przecież mówił, że nie jest na ciebie zły.
Słowa Lidera oparły mnie trochę na duchu.
- Może masz rację. - przyznałem się.
- Za karę idziesz budzić tą dwójkę- zaśmiał się wychodząc z pomieszczenia, zostawiając mnie samego.
Szybko dokończyłem mycie naczyń i poszedłem obudzić maknae i Minho.
Z Mincho było łatwiej go obudzić, ale Taemin miał dość wyjątkowo twardy sen. By akurat go obudzić musiałem z ciągnąć z niego kołdrę i zwalić go na podłogę.
Dopiero wtedy obudził sie z tekstem - Mamo nic nie zrobiłem!
- Twoja mama jest na ciebie zła - zarechotałem - wstawaj Młody.
Taemin popatrzył na mnie nieprzytomny.
- To już ranek?
Nie odpowiedziałem i wyszedłem z pokoju Maknae. Moje nogi z powrotem skierowały się do pokoju Key'a.
A to co zastałem, mogło by wydać sie głupie ze strony samego Key'a. Chłopak zaczął wkładać, a przynajmniej próbował, rurki wiedząc że ma szynę na nodze.
- Coś ty robisz? - zapytałem zaciekawiony reakcji Kibuma który nie zauważył że jestem w jego pokoju.
Dopiero jak usłyszał mój głos, przestraszył się przez co, tracąc równowagę upadł na łóżko.
- Ubieram sie jak widzisz - odpowiedział mi zrezygnowany.
- Tylko dlaczego tak obcisłe spodnie wkładasz na szynę. Przecież nie przeciśniesz tego. Nie masz jakiś spodni dresowych? - na koniec zapytałem z troską w głosie.
- Przecież wiesz że nie lubie dresów, więc ich nie mam. - tak właśnie mi odpowiedział.
- Nie masz jakiś luźnych spodni? Na pewno masz - Kibym pokręcił głową
- Ostatnie jakie miałem porwałem na ćwiczeniach. Do tej pory jak mieliśmy ćwiczenia wkładałem te z dużym krokiem i ściągaczami na końcach, a one są strasznie krótkie i będzie mi zimno. Próbowałem je włożyć, ale wkładając nie mogłem przecisnąć gipsu.
Zrezygnowałem z jakichkolwiek inny pytań na temat spodni. Zacząłem się zastanawiać jak pomóc Kibumowi.
- Może pożyczę ci moje spodnie dresowe... Mam takie które są na mnie za duże. Może na ciebie będą dobre - popatrzyłem się na Key'a, a on na mnie. Na jego policzkach zaczęły pojawiać się czerwone dwie plamy.

Key------------------

Gdy Jonghyun wyszedł ode mnie postanowiłem się umyć.. z tą szyną było bardzo ciężko. Ale dałem radę, tylko miałem problem z ubraniem się zawzięcie próbowałem wcisnąć moje czerwone rurki na nogi ale coś mi nie wychodziło. Z przejęciem wciągałem te spodnie, że nawet nie zauważyłem że ktoś wszedł do mojego pokoju.
Coś ty robisz? - zapytał mnie mój 'chłopak', przestraszony spojrzałem na niego i przewróciłem się na łóżko.
- Ubieram sie jak widzisz - odpowiedziałem zrezygnowany.
- Tylko dlaczego tak obcisłe spodnie wkładasz na szynę. Przecież nie przeciśniesz tego. Nie masz jakiś spodni dresowych? - spytał się mnie Jong.
- Przecież wiesz że nie lubie dresów, więc ich nie mam. - odpowiedziałem mu kompletnie zrezygonwanym glosem.
- Nie masz jakiś luźnych spodni? Na pewno masz- pokręciłem mu głową.
- Ostatnie jakie miałem porwałem na ćwiczeniach. Do tej pory jak mieliśmy ćwiczenia wkładałem te z dużym krokiem i ściągaczami na końcach, a one są strasznie krótkie i będzie mi zimno. Próbowałem je włożyć, ale wkładając nie mogłem przecisnąć gipsu. - powiedziałem z wielką frustracją w głosie. Jonghyun patrzył na mnie i się nad czymś intesywnie zastanawiał.
- Może pożyczę ci moje spodnie dresowe... Mam takie które są na mnie za duże. Może na ciebie będą dobre - nagle nie wiedząc czemu się zarumienił po pierwsze zdałem sobie sprawę że siedzę w samych gaciach, a po drugie że Jonghyun mi coś pożyczy.
- Na prawdę? - zapytałem z nadzieję w głosie.
- Tak naprawdę. To ja po nie pójdę siedź i czekaj na mnie. - powiedział i wybiegł z pokoju po te spodnie to ja za ten czas ubrałem bluzę i koszulkę. Gdy Jong przyszedł już byłem do połowy ubrany.
- Dobra Ki Bum, proszę o to te spodnie. - pokazał mi czarne dresy, były nawet spoko, ale to DRESY. T_T Tak czy siak. Ubrałem je a on mi się przyglądał bardzo intesywnie tak że zrobiłem się bardzo czerwony.
- No i jak wyglądam?- pokazałem mu się.
- Ładnie, bardzo ładnie. - uśmiechnął się i pocałował mnie w czoło. - Dobra Key to idziemy na próbę. - pociągnął mnie za rękę Jonghyun i wyszliśmy z mojego pokoju, na dół do busa. Potem ruszyliśmy na próbę..

Jong--------------------

Gdy Kibum ubrał się, pomogłem mu dojść do busa. Wziałem pod pachę kule, sam Key oparł się o moje ramię i powoli zaczą schodzić po schodach.
- A on gdzie sie wybiera? - zapytał Minho wychodząc nagle zza rogu.
Obydwoje stanęliśmy trochę zdziwieni.
- Jadę z wami na ćwiczenia. nie chcę siedzieć w domu - powiedział nagle Key na odpowiedź.
- Rób jak chcesz. Powodzenia kaleko - zaśmiał się i ruszył.
- mam ochotę mu przyłożyć - mruknął pod nosem key.
- Nie wysilaj się. nie warto - odpowiedziałem mądrze, bo miałem racje.
Minho tylko się zgrywał i to wiedziałem na pewno. Key ostrożnie wsiadł do busa.
- O Sunbenim jedziesz z nami! - ucieszył się Taemin, na widok wsiadającego do środka dużego pojazdu.
Key uśmiechną się w stronę, Taemina.
- Jedziemy jeszcze po menadżera - powiedział Onew do całej naszej grupy.
Dopiero teraz, gdy wspomniał o tym Onew, zauważyłem, że dziś nie ma jakoś wąsatego faceta. Gdy wszyscy sie usadowili na miejsca, a ja wsadziłem kule Key'a do bagażnika, ruszyliśmy busem najpierw do mieszkania menadżera.
Wąsaty mężczyzna wsiadajac do naszego busa pierwsze co powiedział to...
- Key co tu robisz?
Wszyscy równie Key popatrzyliśmy się na zdenerwowanego lekko faceta.
- Nie bój nic bedę grzeczny i niczego nie bedę dotykać - powiedział ze śmiechem Key - nie mogłem siedzieć w domu strasznie nudno było..
Tutaj ukradkiem na mnie się popatrzył bo siedziałem z przodu.
- Prosze się nie martwić panie menadżerze Bedzie git! - krzyknął Taemin uradowany jak zwykle.
Tak oto zakończyła sie dyskusja z menadżerem
- Tylko masz nie narzekać... - poinformował kończąc z nami dyskusję.
kierowca zawiózł nas pod sama wytwórnię. Wysiadłem jako pierwszy wyciągając szybko Key'owi kule, on spokojnie o nie się oparł i powoli zaczął iść a każdy z naszej grupy ze mną na czele staliśmy wokół dla wsparcia gdyby przez przypadek miał stracić równowagę.
Usadowiliśmy Key'a spokojnie na ławce i zaczekaliśmy na prezesa, który miał przyjść.

Key-------------------

- No chłopaki gotowi na próbę?- zapytał się prezes, który właśnie przyjechał. - Ki Bum co Ci się stało?! -zapytał mnie. Spojrzałem na niego i momentalnie się zarumieniłem myśląc o tym w jaki to głupi sposób skręciłem tę kostkę.
- N..no.. skręciłem kostkę na próbie. - wyjąkałem.
- Ale wystąpisz? Chociaż na tym jak będzie śpiewać. - powiedział prezes z widocznie złą miną.
- Tak, zaśpiewa. I..umm.. przepraszam.. - spojrzałem na niego a ten poklepał mnie po plecach i się uśmiechnął.
- Ki Bum ale z Ciebie kaleka. - powiedział i wskazał gestem ręki abyśmy weszli do środka. Chłopaki pomogli mi się wtargać na górę, zrobiliśmy próbę śpiewu i postanowiliśmy że ja będę stał tylko i śpiewał. No cóż.. ale przynajmiej zaśpiewam a to już coś. Gdy Onew , Jonghyun i Minho poszli ćwiczyć piosenki na występ ja przygotowywałem naszego Maknae na solowy występ. Tae Min jest świetnym tancerzem, tańczy lepiej niż ja. Ale on dalej uważa że potrzebuje mnie do pomocy.. Gdy siedziałem i patrzyłem jak on ćwiczy przyszła córka naszego menadżera Oh Min Ji. Tae Min jak ją tylko zobaczył to się wyszczerzył jak głupi.
- Cześć chłopcy. - przywitała się.
- Ta, ta cześć. - westchnąłem, nie przepadałem za nią. Była taka nadgorliwa ale śliczna to ona jest trzeba przyznać.
- HEJ!- krzyknął wesoło Tae Min. Ona uśmiechnęła się do niego i popatrzała w moim kierunku, tylko nie to.
- Key, co Ci się stało?- zaczęła piszczeć mi nad uchem.
- Nic takiego, po prostu skręciłem kostkę na treningu. To wszystko.- wzruszyłem ramionami, nie wiem czemu ale zawsze staram się do niej podchodzić z dystansem bo mnie denerwują dziewczęta które po kilku dniach wiadomości stwierdzają że Cię lubią. Ona taka była pamiętam to..gdy tylko dali nam nowego menadżera dwa lata temu.. Ona już po 5 dniach wyznała mi miłość. Okej rozumiem że była naszą fanką i dalej jest i że byłem jej biasem i nadal chyba jestem ale nieważne.. ale żeby po 5 dniach? Z tego widziała mnie tylko z dwa razy wtedy. To Tae Min się ciągle obok niej kręci, pasowali by do siebie.
- Ej halo? Key, słyszysz mnie? - machała mi ręką przed oczami.
-Co..coś mówiłaś? - zapytałem.
- Ahh.. nieważne.. ej idziecie ze mną coś zjeść?- zapytała się nas.
- No pewnie, umieram z głodu!- krzyknął maknane.
- Jezu Tae Min ty jesteś wiecznie głodny człowieku! Hahahhaha..- zaczęli się śmiać. - A ty Ki Bum idziesz z nami?- tym razem je wzrok padł na mnie.
- Nie ja zostanę, muszę pomyśleć nad nową choreografią. - pokazałem jej mój notes do choreografii.
- Aaa.. no tak miszcz pracuje! - uśmiechnęła się i ciągnięta przez Tae Mina pomachała mi na pożegnanie. Odmachałem jej. Zauważyłem że trochę jej stosunek się do mnie zmienił. To dobrze, bardzo dobrze. Ciekawy jestem jak będzie mi sę układać z Jonghhyunem.. Narazie jest cudownie, ale ile my ze sobą jesteśmy tydzień? Jak nie lepiej.. Ale cieszę się że to on, bo od zawsze wydawał mi się atrakcyjny, te jego mięśnie, twarz, uśmiech, wszystko miał idealnie i wszystko jest teraz moje a nie jakiejś dziewczyny. Chyba naprawdę wpadłem po uszy w tę miłość do niego.. Jego pocałunki, to jak mnie obejmuje, to jak o mnie dba. To wszystko jest taki cudowne.. i zarezerwowane tylko dla mnie, cudowne uczucie.. Mając kogoś kto tak o Ciebie dba. Nagle poczułem jak ktoś całuje mnie w czubek głowy.. Wszędzie poznam to uczucie.
- Co tam marzycielu?- zapytała mnie moja miłość.
- Jaki marzycielu. Po prostu zamyślilem się. - odpowiedziałem z przekąsem.
- Tak, tak bo przy myśleniu się tak rumienisz. No to oo czym myślałeś kochany? - zapytał się mnie ze złowieszczym uśmiechem.
- No..no wiesz...nnnnnooo.. oooo...TOBIE. - ostatnie niemal krzyknąlem i moje policzki zalały się wściekłą czerwienią.
- Tak myślałem. - westchnął.
- Ty.. nie bądź taki pewny siebie! Bo nie jesteś tylko ty.. jest jeszcze wiele osób o których mogę myśleć. - wyciedziłem.
- Czy aby napewno? - uśmiechnął się i spojrzał na mnie.
- Nie patrz się tak. - powiedzialem mu.
- Będę.. ale jeszcze lepiej zrobię jak zrobię to.. - i pocałował mnie prosto w usta dosyć agresywnie. Nasz pocalunek został przerwany słowami Onew:
- Wiedziałem że was coś łączy.
Spojrzeliśmy na niego, a ten się tylko uśmiechnął i mrugnął okiem. - Mi nic nie umknie, to widać jak na siebie patrzycie..
- A..aaaleee.. jaaaakk.. tooo? - zacząłem się jąkać.
- Wiedziałem że się domyślasz- rzeknął Jonghyun łapiąc mnie za rękę. W tym momencie myślałem że spalę się ze wstydu.

Jong---------------------

Ostatnio miałem wrażenie, że Onew mnie i Key'a obserwuje. Robił to nawet, gdy mojej drugiej połówki nie było przy mnie. Prezes wysłał nas, czyli mnie Onew'a i Minho do innej sali. Chciał sprawdzić naszą kondycję. Żywił do nas wielkie oczekiwania jako grupie Boys Bandów.
Pierwszy zaczął Onew jako lider zespołu i zaśpiewał swoją solową piosenkę.
- Onew jak będziesz schodził w dół z głosem staraj się to robić w bardziej... łagodny sposób.. bo robisz to gorzej od mojej teściowej i nie machaj łapami bo wygląda jakbyś odganiał muchy. - na te słowa trochę wesoło mi się zrobiło.
Następny byłem ja. Zaśpiewałem swoją kwestię, ale nawet i do mnie facet się przyczepił.
- Jong twoje słowa nie są zrozumiałe jakbyś aparat na zęby nosił. Rozdziawiaj bardziej swoją paszczę i trochę głośniej. Bo mikrofon za ciebie tego nie zrobi. - już jak mnie oceniał było mi smutno.
Przytaknąłem tylko. Jedynie wyjątkowo Minho nie został opierdzielony przez prezesa. Menadżer dał mnie i Onew'owi 30 minut przerwy a sam zabrał gdzieś Minho.
- Idę do łazienki - powiedziałem, szczerze kłamiąc.
Zamiast do łazienki skierowałem się piętro niżej gdzie w sali zastałem rozmarzonego Key'a. Uśmiechnąłem się sam do siebie.
- Co tam marzycielu?- zapytałem nie mogąc ugasić pewnego pragnienia, które zaprzątało mi głowę.
- Jaki marzycielu. Po prostu zamyślilem się. - odpowiedział mi z przekąsem.
- Tak, tak bo przy myśleniu się tak rumienisz. No to oo czym myślałeś kochany? - zapytałem robiąc trochę dziwaczną minę.
- No..no wiesz...nnnnnooo.. oooo...TOBIE. - na ostatnie słowa wręcz wykrzyczał w moją stronę i od razu zrobił się czerwony. Naprawdę ucieszyło mnie to.
- Tak myślałem. - westchnąłem udając obojętnego.
- Ty.. nie bądź taki pewny siebie! Bo nie jesteś tylko ty.. jest jeszcze wiele osób o których mogę myśleć. - wycedził w moja stronę.
- Czy aby napewno? - uśmiechnąłem się łobuzersko patrząc w stronę Key'a
- Nie patrz się tak.
- Będę.. ale jeszcze lepiej zrobię jak zrobię to.. - powiedziałem i pocałowałem go bardzo intensywnie. Patrząc na niego nie mogłem się powstrzymać. Nasz pocalunek został przerwany słowami Onew'a:
- Wiedziałem że was coś łączy.
Obydwoje odkleiliśmy się od siebie spoglądając na niego zdziwieni i zmieszani. On tylko i wyłącznie się uśmiechną i mrugną okiem co było to dość podejrzane. - Mi nic nie umknie, to widać jak na siebie patrzycie..
- A..aaaleee.. jaaaakk.. tooo? - Key próbował zmieszany coś powiedzieć ale wyszło jedynie to że jedynie wyjąkał pytanie.
Moje przeczucia okazały się słuszne.
- Wiedziałem że się domyślasz- powiedziałem i instynktownie złapałem Key'a za rękę.
Poważny patrzyłem się w stronę Onew'a, który też trochę sie zdziwił moim zachowaniem .
- To jest silniejsze od nas - dopowiedziałem - nie mów nikomu.
Onew zastanowił się przez chwilkę. - Nie jestem pewny. Sam nie mogę do końca to zaakceptować. Tego... - tutaj spojrzał na nas i jak trzymałem Key'a za rękę. - Zauważyłem już po tym jak zachowywałeś się bardzo przejęcie gdy Key skręcił se kostkę...
- Hyung! Proszę.... Zatrzymaj to na razie dla siebie. - powiedziałem z nadzieją w głosie.
Poczułem jak Key ściska moja dłoń po czym zaczyna lekko puszczać. Był zmieszany sytuacją, a jego twarz wyglądała tak bardzo czerwono jakby miała wybuchnąć. Ja jednak bardzo mocno trzymałem jego rękę.
-Ciekawa propozycja. - uśmiechną się lekko Onew.
Zaczynałem się denerwować i pocić. Teraz już na prawdę Key puścił moją rękę. W samą porę bo do sali wszedł menadżer.
- O tutaj jesteście.... Onew mam do ciebie sprawę. - Onew odwrócił się od naszej dwójki plecami.
- To coś ważnego? - zapytał menadżera.
- Tak, możesz już pójść do sali nagraniowej? Mam jeszcze sprawę do Key'a i Jong-hyun'a - Onew kiwną głową i na moment ponownie zwrócił głowę w naszą stronę, po czym znikną za progiem drzwi.
- Minho jest już w busie na razie wracajcie do domu. O 14 macie wywiad z reporterką z SBS zrobi także wam zdjęcia. Do waszego mieszkania zostały już zawiezione stroje jakie macie ubrać. Idźcie teraz. Onew przyjedzie później razem ze mną taksówką. - poinstruował nas.
Razem znacząco pokiwaliśmy głową. Menadżer jako pierwszy wyszedł z sali treningowej.
- Przepraszam to moja wina... - powiedziałem nagle gdy już w sali byliśmy ponownie tylko my.
- I tak by wyszło na jaw jak nie teraz to w przyszłości więc to nie twoja wina...- mrukną Key już był mniej zmieszany.
- To moja wina bo zachciało mi sie do ciebie przykleić - na mojej twarzy na sekundę zagościł dziwaczny uśmiech.
- Chodźmy bo znowu coś będzie nie tak... - Key ruszył jako pierwszy powoli.
Również poszedłem za Key'em, który zabawnie kuśtykał.
- Chcesz gdzieś dziś pójść? - zapytałem nagle, sam będąc zdziwiony co mówię.
- A gdzie ci ja pójdę z... tą nogą ? - zaśmiał się przez zęby Key.
- Fakt przyznałem mu rację.
Wsiedliśmy do busa, siedział już tak Minho i Taemin. Tak właśnie wróciliśmy do domu. Key poprosił mnie bym zostawił go samego.
Trochę na to posmutniałem, ale z drugiej strony miał rację. Padłem na nie pościelone łóżko rozmyślając. A co jeśli Onew powie innym? Albo zakaże nam tego, albo mnie albo Key'owi? Przejechałem dłonią po twarzy.Usiadłem na brzegu łóżka. Nie wyglądał w tamtej chwili by miał zamiar wypaplać całemu światu? To moja wina... Głupio zrobiłem i nie powstrzymałem się przed pocałowaniem Key'a. Ale to było wręcz silniejsze ode mnie.

Key---------------------

Wydało się.. Zobaczył nas Onew, ale o dziwo zareagował spokojnie. Nie wiem co o tym myśleć, bo naprawdę zależy mi na Jonghyunie. Kocham go, ale boję się teraz panicznie. Gdy przyjechaliśmy do domu, to kazałem zostawić siebie samego aby przemyśleć to wszystko co się stało. Co by było gdyby nie był to Lee Jin Ki? Jakby był to prezes? Byśmy byli skończonym Boys bandem. Nie chcę zniszczyć naszej ciężkiej pracy, bo tyle ile włożyliśmy w to pracy i tyle co się staraliśmy aby być tutaj, gdzie teraz jesteśmy, a ja jednym występkiem zniszczył bym to wszystko. Kocham go, ale boję się o naszą karierę. Naprawdę się boję. Tak leżałem i myślałem o tym wszystkim że nawet nie zauważyłem że zbliżała się późna godzina a ja jeszcze nic nie jadłem No nic, pójdę zrobić sobie ramen. Gdy schodziłem do kuchni natknąłem się na Tae Mina.
- Hej hyung. - przywitał się. - Jeśli shodzisz coś zjeść to tam trochę zostało jeszcze. - uśmiechnął się i zniknął za drzwiami swojego pokoju. Nawet nie zdążyłem mu odpowiedzieć. Ciężko się chodzi o kulach, a najgorsze jest schodzenie. Myślałem że się zabiję. Ale na szczęście nic mi się nie stało i dotarłem bez przeszkód na dół do kuchni.
- O jak ładnie pachnie!- mruczałem gdy poczułem zapach świeżo zrobionego ramen. Nałożyłem sobie trochę do miski i usiadłem przy stole aby zjeść moje ulubione danie. Naprawdę lubiałem ramen.. Kojarzy mi się ono z.. Jonghyunem. To tej nocy jedliśmy razem ramen i od tamtej pory polubiłem go bardziej. Pokręciłem głową i się zaśmiałem, o czym ja myślę? Od kiedy się stałem taki sentymentalny? Nagle poczułem czyjąś obecność w kuchni, wiedziałem że to on. Obróciłem się stał w progu kuchni w dresach i koszulce, mierzwiąc swoje włosy. Spojrzał na mnie.
- Myślałem że już nikogo nie ma w kuchni więc przyszedłem jeść. - powiedział.
- No ja też tak myślałem. - mruknąłem. Słyszałem jak się zaśmiał, po chwili zobaczyłem jak siada obok mnie. - Smacznego. - uśmiechnąłem się do niego.
- Dziękuję. - odpowiedział mi uśmiechem. I nagle zapadła ta niezręczna cisza. Momentalnie odechciało mi się jeść. Spojrzał na mnie.
- Ym.. słuchaj Key. - podrapał się po głowie. - Przepraszam Cię za to co się stało. Gdybym Cię nie pocałował to by się nie stało, to by Onew nie zobaczył. - momentalnie posmutniał. Złapałem go za rękę.
- TY cwelu. Przestań się zamartwiać!- krzyknąłem. - Nic nie poradzimy na to co się stało. Nawet nie chcialbym cofać czasu, bo może nawet to i lepiej że się dowiedział. Bo wyobraź sobie gdyby był to ktoś inny, a nie nasz wyrozumiały lider? - spojrzalem na niego uważnie. Obserwowalem go bardzo dokladnie aby przewidzieć co powie. On spojrzał na mnie i mnie przytulił. Siedzieliśmy tak w krotkiej ciszy.
- Poddaje się. Bo ja naprawdę nie żaluje tego co zrobiłem. Ale dobrze że to był Onew.- zaśmiałem się.
- Frajer. - po tej krótkiej rozmowie poczułem się lepiej, było mi lżej. Zjedliśmy kolacje i gdy Jonghyun zmywał naczynia to przyglądałem się mu uważnie.
- O tutaj jesteście. - usłyszałem czyjś głos za plecami. - Musimy z wami pogoadać. - obróciłem się i zobaczyłem Minho, Tae Mina i Onew.
-C..co się stało? - wyjąkałem.
- Nic takiego, ale musimy z wami pogadać. O tym.. co dziś zaszło. - powiedział nasz lider.
- A oni wiedzą? - zapytal się Jonghyun.
- No wiemy. - odezwał się Tae Min. - To było widać. A ujawniło się gdy hyung skręcił kostkę. - mruknął maknae.
- No. - chrząknął Minho. - I rozmawialiśmy o tym i doszliśmy do pewnych wniosków. - westchnął. Wszyscy usiedliśmy przy stole.
- Co wy tak naprawdę do siebie czujecie? -zaczął Onew.
- No..no..lubimy się. - wydukałem.
- Ale tak bardziej- dokończył Jonghyun. I mrugnął do mnie. Miałem ochotę go zabić. - Ale..czy akceptujecie to? - dokończył.
- A czemu by nie mieliśmy? - zapytał Tae Min. - Ja uważam że miłość to miłość i nieważne czy to para mężczyzn czy kobiet czy też hetero. Ja to akceptuję. - uśmiechnął się młody.
- No jak by nie patrzeć, to trochę dziwne.. Ale ja też to akceptuje. - uśmiechnął się Minho.
- No... chociaż przeraża mnie to. To ja też, ale uważajcie. - powiedział lider. Ciesze się że dali nam szanse.. Że nam zaufali i że zaakceptowali to.
- Ej tylko nie liżcie się przy nas, dobra? - zaśmiał się Minho.
- No raczej nie będziemy, tak. - mruknąłem. Zaczęli się śmiać. - EJ! - krzyknąłem wstałem i zacząłem kuśtykać za Minho który już zniknął w salonie..

Jong------------------------

Gdy Key pokuśtykał za Minho, zostałem sam na sam z Liderem i Maknae. Zrobiła się niezręczna cisza. Coś znowu moje przeczucia mnie nie myliły. Tylko nie myślałem że nasze zachowanie Key'a i moje będą aż tak widoczne.
-Jong, może i my mniej więcej zgadzamy się na to byście byli razem, ale... - zaczął nagle Onew, ale natychmiast mu przerwałem odpowiadając.
- Tak wiem w naszym kraju nie tolerują homo.
- Nie to miałem na myśli - cmokną przez zęby Onew, pomyślałem ze chciał to powiedzieć bardziej łagodnie, a ja wręcz w trafiłem w sedno. - Nie że nie tolerują, ale mogą was wywalić jak ktoś się dowie a tego nienawidzi. To nie jest Japonia. Tu są zasady. Jeden mały błąd i koniec z karierą naszego zespołu- pouczał - Rozumiem że... miłość nie wybiera, ale i to ma swoje granice.
Kiwałem znacząco głową, byłem tego świadomy, ale nigdy bym nie pomyślał że mogę aż tak mocno się zakochać. Gdybym musiał się rozstać z Key'em chyba bym tego nie przeżył.
- Postaramy się zachować to w tajemnicy, ale reszta zależy od was... - powiedział Onew wstając i kierując się na piętro do swego pokoju - Dobranoc.
Taemin poklepał mnie po plecach pokazując kciuka i również wyszedł zostawiając mnie samego. Siedziałem jeszcze dłuższą chwilę, aż i sam skierowałem się do swego pokoju. Zatrzymałem się jednak tuż przy drzwiach do pokoju Key'a, chwilę popatrzyłem na nie. Miałem ochotę wejść do pokoju Key'a, ale coś mnie przed tym zatrzymało. Były to chyba wyrzuty sumienia. Szczerze przez cała tą sytuację była moja wina, jedynie moja wina i nieuwaga że robimy to w miejscu publicznym. Zrezygnowany poszedłem do swojego pokoju.
Tak właśnie minęła mi samotnie noc. Następne dni były ciężką harówką na dzień koncertu w szpitalu. Obydwoje z Key'em nie mieliśmy okazji pobyć sami. Teraz byliśmy bardzo pilnowani, tak mi się zdawało. Przez to iż grupa już wiedziała często była w naszym towarzystwie. Miałem ochotę ich od czasu do czasu zarżnąć siekierą za dziwne teksty w naszą stronę. Szczególnie Minho i jego marne żarty. Nie miałem okazji pogadać z Key'em sam na sam, co mnie to trochę bolało.
Tak właśnie nadszedł dzień koncertu. Po skonstruowaniu nowego układu udało nam się wprowadzić Key'a na scenę tak by nie musiał tańczyć. Już nie miał widocznej szyny lecz specjalny plastikowy but ortopedyczny, który załatwił mu menadżer. Był bardzo funkcjonalny przypominał buta i był mało widoczny bo zlewał się z czarnymi spodniami. (chodzi mi o taki but http://img683.imageshack.us/img683/1382/4bc1wa401.jpg)
-Dodatkowi tancerze po bokach! - krzyczał co róż któryś z ludzi w tym nasz menadżer.
- Jonghyun poprawie ci tylko makijaż - Stylistka przejechała ostatni raz pędzlem po twarzy.
Siedziałem za kulisami, obok mnie był Key, który od paru godzin nie odzywał się słowem do mnie. Możliwe że bardzo chciał się skupić przed koncertem, ale mnie jakoś brakowało rozmów z nim.
- Chłopaki na scenę! - krzykną do naszej całej grup, facet z ekipy.
Key dzięki nowemu butowi mógł normalnie na razie chodzić. (niektórzy już po jakimś czasie normalnie z takim butem chodzą)
Całą grupą weszliśmy na scenę. Nasz układ był dość prosty. Ponieważ Key był kontuzjowany by nie tańczyć stał po środku sceny i efektownie machał rękoma, gdy nie miał swoich kwestii w śpiewie do piosenki Sherlock.
My wokół niego spokojnie tańczyliśmy. Nasz występ wręcz wzorowo się odbył.
Po naszym show odbyła się chwilowa przerwa, a w tym czasie na scenę wszedł komik. Po jego występie odbywały się solowe kawałki grupy Shinee. Pierwszy wszedł na scenę Onew a później Minho, gdy nadeszła moja kolej wbiegłem na scenę. Stanąłem na środku. Ruszyła muzyka, zacząłem śpiewać. Poczułem jak łzy napływają mi do oczu, ale starałem się je powstrzymać. Myślałem ze to po prostu łzy ze zmęczenia, ale tak nie było. Moje dodatkowe efekty specjalne jednak się spodobały. Zszedłem ze sceny i nawet na nikogo nie patrzyłem. Zachowałem się teraz dosłownie jak baba.
Nikt po tym mnie nie pytał co mi było. Tak po tygodniu wróciliśmy do normalności. Właśnie siedzieliśmy w salonie i oglądaliśmy film Taxi 2.
-To co dzisiaj jemy? – w salonie pojawił się Minho.
-Obejrzymy film i co powiecie by iść gdzieś na miasto by zjeść? - zaproponował Onew wszystkim.
-Ja chyba zostanę nie chce mi się jeść – powiedziałem i wyszedłem z salonu.
Od razu wszedłem do swojego pokoju. Od koncertu na rzecz szpitalu dziecięcego nie za dobrze się czułem. Jeszcze na dodatek zaczęło mnie coś brać, bo rozsadzało obrzydliwie głowę. Nagle rozległo się lekkie pukanie do mojego pokoju.
-Co ci jest? - od razu na wstępie padło pytanie, które mogła zadać tylko osoba bardzo mi znana a wręcz i kochana prze zemnie, a był nim Key.
Nic tylko nie chce... *kaszl*.. nie chce mi się jeść. - powiedziałem zgodnie z prawdą.
-Ty się chyba przepracowałeś? - powiedział Key, podchodząc bliżej i siadając na brzegu mojego łózka. Przyłożył rękę bo mojego czoła.
-Matko ty masz gorącą głowę – zdziwił się, zabrałem jego rękę od mojej głowy i wstałem szybko przyciągając do siebie Key'a.
-Nie mam gorączki – mruknąłem – Dawno tego nie czułem.

Key-----------------

Po tej rozmowie, moje kontakty z Jonghyunem ograniczone zostaly do minimum, mało tego chłopaki częściej przebywali w naszym towarzystwie. Jak by nas pilnowali. Nie podobało mi się to bo nie mogłem nawet się przytulić do niego, ani poczuć jego bliskości. Myślę jak jakiś popieprzony, ale kocham go tak mocno..że nie móglbym z niego zrezygnować. Od tej rozmowy minęly jakieś dwa tygodnie czyli z Jonghyunem jestem już 3 tygodnie.. Ale nie rozmawiamy ze sobą prawie wcale od 2 tygodni, cierpię trochę. Ale nie będe się prosił, może on chce to przemyśleć. Niech myśli. Przygotowania do występu były harówą ale udało nam się, zaśpiewaliśmy świetnie. Jonghyun zaśpiewał bardzo uczuciowo, tak że o mało ja się nie popłakałem. Tydzień gdy wszystko wróciło do jako takiej normalności, siedzieliśmy sobie wszyscy w salonie i oglądaliśmy film. Był to akurat piątek i nie mieliśmy żadnych występów dziś wieczorem.. Lubię takie spokojne wieczory.
-To co dzisiaj jemy? – w salonie pojawił się uśmiechnięty Minho.
-Obejrzymy film i co powiecie by iść gdzieś na miasto by zjeść? - zaproponował Onew wszystkim.
-Ja chyba zostanę nie chce mi się jeść – powiedział Jonghyun i wyszedł do siebie..
Od koncertu na rzecz szpitala zachowywał się dziwnie i chyba był przepracowany. Chłopaki się na mnie spojrzeli.
- No co?- zapytalem się ich zdziwiony.
- Czy wy się pokłóciliście czy co? - zapytał się mnie nasz lider.
- E... nie? Raczej nie. A co?- spojrzałem na niego bardzo zdziwiony.
- Bo Hyung się ostatnio tak dziwnie zachowuje-powiedział Tae Min - I myśleliśmy że może się pokłóciliście.
- Emm.. no nie właśnie. Też to zauważyłem. - spojrzałem na nich a oni patrzyli się na mnie wyczekująco. - No co? -zapytałem trochę wnerwiony.
- Ale tys głupi, idź do niego i się zapytaj o co chodzi. My wychodzimy coś zjeść. - powiedział Minho i chłopaki szykowali się do wyjścia już. - Tylko bądźcie grzeczni- powiedział na odchodnym. Mam ochotę czasem go zarżnąć czymś za takie gadanie. - Głupi cwel. - wchodziłem na górę mrucząc do siebie na Minho. Z moją noga już wszystko w porządku ale nie mogę jej przepracowywać. Na szczęście, mogę już ćwiczyć i występować. Wszedłem do pokoju Jonghyuna bez pytania.
-Co ci jest? - zapytałem zmartwiony.
-Nic tylko nie chce... *kaszl*.. nie chce mi się jeść. - powiedział, coś mi się w to nie chciało wierzyć.
-Ty się chyba przepracowałeś? - powiedziałem, podchodząc bliżej i siadając na brzegu jego łózka. Przyłożyłem rękę do jego czoła, było ono gorące.
-Matko ty masz gorącą głowę! - krzyknąłem, a on jak gdyby nigdy nic wziął moją rękę i przyciągnął mnie do siebie.
-Nie mam gorączki – mruknął – Dawno tego nie czułem. - zarumieniłem się, leżałem na jego torsie cały czerwony.
- Ja też - westchnąłem.
- Ki Bum..boję się. - powiedział Jonghyun.
- Czego? - spojrzałem na niego, chciałem mu się wyrwać lecz nie mogłem bo za mocno mnie trzymał.
- Nie kręć się. - mruknął. - Tego że jak to wyjdzie na jaw.. to będziemy skonczeni. Ale nie umiem się powstrzymać od kochania Ciebie.. Od przytulania, trzymania za rękę. Serio. - spojrzał na mnie i pogłaskał mnie po głowie.
- Też się tego boję, ale nie umiałbym bez Ciebie żyć,chyba. - złapałem go za rękę. - I wiesz.. brakowało mi tego- uśmiechnąłem się.
- No mnie też. - spojrzał na mnie takim dziwnym wzrokiem. Leżeliśmy tak w ciszy ciesząc się swoim towarzystwem. Szkoda że to nie Japonia. Tam moglibyśmy wyjść sobie na ulice idąc za rękę. Ale wtedy nie moglibyśmy być gwiazdami.. Dlaczego miłość nie wybiera.. I czemu padło na faceta.. I to najlepszego jakiego w życiu spotkałem. Spojrzałem na niego, widać było że też jest pogrążony w myślach, wyślizgnąłem się z jego uścisku i usiadłem po turecku na łóżku. Nawet nie zauważył że nie ma mnie w ramionach. Zacząłem mu machać ręką przed oczami, ani drgnął. Robiłem tak przez chwilę dopóki nie złapal mojej ręki.
- Co ty robisz? - zapytał.
- Emm.. nic. Macham Ci ręką przed oczami? - popatrzałem na niego.
- Nie rób takiej slodkiej miny. - popatrzył na mnie.
- Nie robię slodkiej miny. -patrzałem na niego z tą samą miną cały czas.
- Nie bd umiał się powstrzymać.
- Ale czy ja chcę abyś się powstrzymywał- westchnąłem. A on wpił mi się agresywnie w usta i namiętnie pocałował.
- Brakowało mi tego. - powiedział do mnie Jonghyun kiedy się od siebie oderwaliśmy.
- Mnie też. -uśmiechnąlem się do niego. Przyciągnął mnie do siebie i znowu leżałem na jego torsie.
- No to teraz zostajesz już ze mną - mrugnął do mnie.
- Dobra, dobra. - zarumieniłem się.
Tak leżeliśmy patrząc sobie w oczy i rozmawiając o wszystkim i o niczym, i w końcu zasnęliśmy w swoich ramionach. Obudziłem się rano w ramionach mojego ukochanego. Pierwszy raz od 2 tygodni przespałem całą noc..
- Dzień dobry śpiochu- uśmiechnął się Jonghyun i mnie pocałował na dzień dobry w czoło.
- No cześć. - uśmiechnąłem się. Pomyślałem: tak spać mógłbym zawsze..

Jong-------------

Nareszcie doczekałem się upragnionego dnia, gdy nareszcie zostaniemy ponownie sam na sam z Key'em. Musiałem się jak najdłużej nacieszyć czasem spędzonym z ukochaną osobą, bo taka chwila mogła by ponownie nie nadejść za szybko. Głowa zaczęła mi boleć a wręcz rozsadzać, ale starałem się nie pokazywać tego po sobie. To było przecież tylko przemęczenie. Być blisko Key'a było dla mnie jak najlepsze lekarstwo na ból. Obudziłem się ponownie wcześniej od Key'a, ale z nim wyspałem się lepiej niż przez te ostatnie 2 tygodnie. Poczułem jak Key się rozbudza.
- Dzień dobry śpiochu- uśmiechnął się uśmiechnąłem się w jego stronę całując w czoło.
- No cześć. - odpowiedział mi pokazując bardzo pociągający uśmiech.
- Masz pomysł na śniadanie? - zapytałem.
- Hymmm ramen! - odpowiedział mi.
Szczerze podejrzewałem że tak powie, bo wręcz uwielbiał ramen. Spróbowałem wstać ale Key przytrzymał mnie dłuzej.
-Nie idź jeszcze... proszę - jękną, a ja jak zaczarowany nie ruszyłem się z miejsca.
- *kaszl* A nie chcesz na prawdę nic zjeść? - zapytałem.
Key ponownie ręką dotkną mojego czoła.
- Ty naprawdę masz gorącą głowę. - jękną przerażony natychmiast wstając.
Również chciałem wstać, ale Key od razu mnie przytrzymał.
-Kibum... nic mi nie jest - powiedziałem, ponownie próbując wstać, niestety zostałem ponownie zatrzymany.
-Cwelu! Ty masz gorączkę!!! - krzykną na mnie, gdzie na słowo cwel mógłbym sie na niego obrazić.
- Zdaje ci się... - powiedziałem i już siłą woli wstałem z łóżka - No zobacz... po prostu gorąco mi jest w twoim towarzystwie. Wręcz mi serce wali.
Key zarumienił sie na te słowa ale dalej nie dawał za wygraną.
- Połóż się a to ja zrobię ci śniadanie! - i juz go nie było.
Usiadłem zrezygnowany, miałem ochotę sam zrobić śniadanie dla Key'a a nie on mnie. Czekając na młodego, postanowiłem zrobić porządek z moim łóżkiem oraz w całym pokoju.
- Zrobiłem ci już.... dlaczego nie leżysz? - gdy sprzątałem w pokoju wszedł Key, który wręcz zdenerwował sie na widok tego ze nie leżę w łóżku.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Mam nadzieję że spodoba wam się ta notka... ;D
zapraszam wszystkich za tydzień ;D

1 komentarz:

  1. Wii ^^
    Hmm...
    Nigdy nie czytałam takich informacji ani o Korei, ani o Japonii , więc nie znam się :D
    Piszcie następny :D

    OdpowiedzUsuń