~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Junghyun-----------
Wokół nas leżały sterty wypitych puszek po piwie i coli gdzieniegdzie jeszcze stały w pełniutkiej postaci. Stół wręcz uginał się pod ich ciężarem. Pokój nie był mały, ale po zabawie w ciagu kilku godzin zdążyliśmy już nieźle narozrabiać. Szafa była oblepiona popcornem, na bardzo jasnym dywanie lerzały jakieś przedziwne materiały w tym rozlany w przedziwnej postaci płyn. Tak jak zostało to wspomniane, istny bajzel na kółkach.
- Jung-hyun siadaj... robimy felieton strasznych opowieści! - krzyknał w moją stronę Jin-ki (Onew), najstarszy z naszej grupy SHINee.
Udając niechętnego poczołgałem się po podłodze, sadowiac się obok Kim-bum'a. Szczerze do połowy chciało mi się słuchać nudnych opowiastek, które nawet nie brzmiały jak horrory. Ostatnio miałem co do każdego pomysłu deja-vu.
- Kto zaczyna? - zapytał mocno podekscytowany Tae-min.
Spoglądając na niego wręcz mogłem się spodziewać, że skakał z radości.
- Nie wiem - mruknąłem głosem udając znudzonego - Jin hyung jak ty to wymyśliłeś to ty zaczynaj!
Onew wielmożnie usiadł na skórzaną kanapę. Złożył ręce jak do modlitwy, jednocześnie garbiąc się, w taki oto sposób zaczą się zastanawiać. Mruczał coś pod nosem po czym wyprostował się zaczynając...
-Całe te zdarzenie zdarzyło się naprawdę - zaczął oto takim zdaniem. Co mnie zaciekawiło -
Udając niechętnego poczołgałem się po podłodze, sadowiac się obok Kim-bum'a. Szczerze do połowy chciało mi się słuchać nudnych opowiastek, które nawet nie brzmiały jak horrory. Ostatnio miałem co do każdego pomysłu deja-vu.
- Kto zaczyna? - zapytał mocno podekscytowany Tae-min.
Spoglądając na niego wręcz mogłem się spodziewać, że skakał z radości.
- Nie wiem - mruknąłem głosem udając znudzonego - Jin hyung jak ty to wymyśliłeś to ty zaczynaj!
Onew wielmożnie usiadł na skórzaną kanapę. Złożył ręce jak do modlitwy, jednocześnie garbiąc się, w taki oto sposób zaczą się zastanawiać. Mruczał coś pod nosem po czym wyprostował się zaczynając...
-Całe te zdarzenie zdarzyło się naprawdę - zaczął oto takim zdaniem. Co mnie zaciekawiło -
Był to burzliwy dzień... Moja babcia mieszkała kiedyś na wsi. Każdego dnia by dojść do rodzinnego domu musiała przejść obok dziwnego budynku, więc... Pewnego burzliwego dnia musiała pobiec szybko do zielarki, bo jeden z jej barci zachorował. Droga nie była jej na rękę. Wokół szalał obrzydliwie mocny wiatr. Miała wtedy 8 lat. Nieświadoma swej sytuacji by skrócić drobę przeszła blisko opustoszałego budynku. Gdy przechodziła w pomieszczeniu zobaczyła światło...Jeszcze nigdy przechodząc z daleka nie widziała by ktoś przebywał w tych ruinach. Nawet bezdomni bali się tam wejść. No i jak to mała dziewczynka podeszła bliżej okna i zobaczyła...
-nagle poczułem coś dziwnego. Jaby coś drżało. Odwróciłem głowę i zobaczyłem Kim-bum'a trzęsącego się.
-nagle poczułem coś dziwnego. Jaby coś drżało. Odwróciłem głowę i zobaczyłem Kim-bum'a trzęsącego się.
Key-------------
Naprawdę nie lubię strasznych opowieści, a szczególnie tych które wymyśla Onew. Zawsze zastanawiałem się jak Jonghyun i Taemin mogą tego słcuhać z takim zafascynowaniem. Ja się trzęsłem niesamowicie. W pewnym momencie nie wytrzymałem i zacząłem się panicznie bać, a że Jong był blisko to się do niego po prostu przytuliłem. Moje serce zawsze tak dziwnie reaguje na mojego przyjaciela. Zawsze zastanawiałem się dlaczego. - Ejjjj.. Joo..nghyun. Boję się. - powiedziałem jąkając się.
On spojrzał na mnie i się uśmiechnął.
- No to chodź łykniemy świeżego powietrza.
- Dobra. - szybko pobiegłem po kurtkę i wyszliśmy na zawnątrz. Noc była ładna i bezchmurna, lecz trochę zimna. Poszliśmy do spożywczaka po ramen. Swoją drogą lubię ramen a z tego sklepu najabrdziej i udaliśmy się do parku. Siedząć na ławce w parku rozmawialiśmy, śmialiśmy się. Jonghyun powoduje że się uśmiecham a gdy mu jest smutno to mi też. Ciekawy jestem jak to jest u niego. Siedział na ławce zapatrzony w gwiazdy.
- Jonghyun?- zapytałem nieśmiało.
- Hm?
- Tak się zastanawiam o czym myślisz?
Uśmiechnął się swoim zabójczym uśmiechem i zbliżył twarz do mojej.
- O takim malutkim człowieczku który boi się głupich wymysłów Onew. - zarumieniłem się na całej twarzy.
- Nie kłam.
- Ależ ja nie kłamie, mówię Ci tylko prawdę. - uśmiechnął się filuternie.
- Nie mówisz, ja to widzę. Bo tylko ja.. mogę o Tobie myśleć. - palnąłem bezmyślnie dopiero po chwili zdałem sobie sprawę z tego co powiedziałem. Ganiłem się w myślach ` Co za palant z Ciebie Kibum! Jesteś paplającym frajerem!` - Przepraszam, to nie tak miało brzmieć! - zacząłem być jeszcze bardziej czerwony niż wcześniej. Jonghyun poczochrał mnie po głowie i się uśmiechnął.
- Jesteś naprawdę słodkim chłopakiem. - powiedział i zbliżył swoją twarz do mojej jakby chciał cmoknąć mnie w policzek lecz odsunąłem głowę i.. to co się stało.. Nie przechodziło nawet moich wszelkich oczekiwań a co dopiero marzeń. Tak pocałował mnie prosto w usta.
- Przepraszam- powiedział Jonghyun peszącym głosem i odszedł bardzo szybkim krokiem.
Siedziałem tam na ławce i nie mogłem uwierzyć w to co się stało..
Jung-------------------------
-Dlaczego jeszcze nie krępowałem się jak chciałem go pogłaskać – mruknąłem w stronę ledwo widocznych gwiazd.
''SHINee's Back, SHINee's Back, SHINee's Back Back Back Back Back...'' – z mojej kieszeni spodni wydobył się początek piosenki Sherlock.
Sięgnąłem po smartfona i nie patrząc kto dzwoni zapytałem – Słucham?
To ja. - po drugiej stronie wydobył się głos, który w chwili obecnej nie chciałbym słyszeć.
Zaniemówiłem. W moim telefonie usłyszałem głos samego Key'a.
T-tak? - zająknąłem się, odruchowo prostując się.
Umm nie wiem jak zacząć....
Przepraszam ! - wręcz krzyknąłem do słuchawki.
Miałem nadzieję, że wiedział o co mi chodziło. Ręce zaczęły mi się trząść wariacko. Wstałem zaczynając chodzić w kółko. Miałem nadzieję że wybaczy mi za ten pocałunek. Może był przypadkowy, ale …
Key--------------
Po tym co się stało, siedziałem jak wryty.. Co się tak naprawdę stało? Czy Jonghyun mnie naprawdę pocałował? Jeśli tak to było naprawdę wspaniałe uczucie.. Ale moje serce.. biło zbyt szybko. Tak nienaturalnie.. bałem się że.. że mi wyskoczy z piersi. Była piękna gwieździsta noc, niebo było takie czyste z dużą ilością gwiazd. Lubię takie noce, gdzie mogę wyjść i podziwiać gwiazdy, to mnie odpręża. Wyciszam się wtedy, ale teraz nie mogłem się skupić na gwiazdach tylko na tym mężczyźnie, przystojnym muskularnym mężczyźnie o ciemnych oczach(Jonghyun ma ciemnie oczy nie? ).. Musiałem do niego zadzwonić, aby z nim porozmawiać. Chciałem się go zapytać gdzie on jest ale szybko krzyknął do telefonu Przepraszam i się rozłączył. Zastanawiałem się gdzie on jest aż doszedłem do wniosku że może być tylko w jedny miejscu, miejscu gdzie zawsze wszystko on przemyślał,zresztą nie tylko on. Gdy wszyscy mamy problem to tam chodzimy.. Pójdę z nim porozmawiać. Ale zamiast iść pobiegłem szybko..Nie umiałem się powstrzymać. Zobaczyłem go, jak zawsze stał w tym samym miejscu.. Na najlepszym, zawsze widać z niego całą promenadę Seulu. - Eeee.. Jonghyun?- zacząłem nieśmiało.
- K...Ke..Key?! Co ty tu robisz?
-Przyszedłem z Tobą porozmawiać. Wiesz rozłączyłeś się jak chciałem rozmawiać, więc przybiegłem tu.
-Aaah.- westchnął. - Przepraszam Cię Key. Wybacz mi to było nieumyślne.
- Ej, spoko. To ja przekrzywiłem głowę. Wiec to ja powinienem przepraszać. - powiedziałem.
- Nie masz za co, bo to ja chciałem Ciebie pocałować. - powiedział mój przyjaciel spuszczając głowę.
- Ale to ja... jaa... chciałem tego, więc przestań siebie obwiniać dobra?- powiedziałem już lekko wkurzony.
- No.. no.. ale..
- Żadne ale... Nie rozumiesz tego, prawda?! - uniosłem się lekko.
- Ale czego?
- Tego że ja to zrobiłem SPECJALNIE. - zaakcentowałem słowo specjalnie.
- Specjalnie? Dlaczego?- zapytał zszokowany.
- Ponieważ.. ja Ciebie lubię. Tak wiem głupi jestem.. Wiem że nie mam szans..
-A..- próbował mi przerwać lecz mu nie pozwoliłem.
- Wiem że jestem bezndziejny i ty lubisz mnie tylko jako przyjaciela.. Ale możemy przecież udawać że nic nie zaszło i się dalej przyjaźnić.. Bo nie.-w tym momencie zatkał mi ręką usta.
- Oj zamknij się już gaduło jedna. Dlaczego tak mówisz że Cię nie lubię nie słyszałeś jeszcze co ja mam do powiedzenia. Więc już zarzekasz.. Hmm.. jakby tu to Ci.. A już wiem. - zabrał ręke z moich ust i zastąpił ją swoimi ustami. Myślałem że serce mi wyskoczy.. To było takie niespodziewane, ale jednocześnie tak cholerie przyjemne. Może on jednak czuje to samo?
Jung---------------
Nie mogłem słuchać zażekań Key'a, więc po swojej przemowie od razu zatkałem ponownie jego usta swoimi. Serce waloiło mi jak oszalałe. Mimo wszystko nie mogłem od niego się oderwać. Martwiło mnie tylko jedno że nie rozumiałem jeszcze swoich uczuć, ale pozostawiłąm za sobą takie uczucia. Jestem od niego starszy, a wydaje mi się jakbym był głupszy. Już nie czując oddechu oderwałem się od ust słodkiego Key'a. Byłem tak zadowolony, bo usłyszałem słowa które naprawdę poruszyło moje serce.
-Ja też..
- Słucham ? - zapytał mnie słodko Ki-bum.
Wciagnąłem lekko powietrze żecząc - Salang Haeyo.
Oczy Key'a zwiekszyły się z uciechy. Ja sam nie mogłem uwieżyć to co bym szczerze nigdy nie powiedział. Mimowolnie uśmiechnąłem się, przybliżjąc jego głowę do mojego ramienia. Żałowałem tylko jednego, szkoda że byłem niższy od Kibuma.
-''SHINee's Back, SHINee's Back, SHINee's Back Back Back Back Back...'' - z mojej kieszeni ponownie wydobył się dzonek smartfona. Key odsuną się odemnie, dzieki temu mogłem spokojnie zacząć rozmowę.
- Jounhyun...... Jounhyun...... czy.. *chlip*.. niedaleko ciebie .... *chlip*.... jest Key? - po drugiej stronie usłyszałem pijany głos Taemina.
- Joun, kto to? - zapytał ciekawsko Key, ruchem ust odpowiedziałem, że to Taemin.
- Co się stało? - zapytałem.
- Minho.. *chlip* gdzieś wyszedł pijany... *chlip* a Onew ... Gahahahaha .. *chlip*... muszę spać...
- Halo!? - zapytałem, a wręcz wykrzyczałem do słuchawki. Niestety, Taemin przez nadmiar alkoholu wyłaczył słuchawkę.
- Wszyscy się upili... - tylko to powiedziałem.
- Tylko tyle? - zapytal zdziwiony Key.
- Nie.. Minho gdzieś polazł a z Onewem to nie wiem.. Powinniśmy wrócić... - Moim zdaniem mimo że Tae-min był pełnoletni to jako młodziak nie powinien się upijać.
Ruszyłem jako pierwszy w stronę naszego wspólnego domu. Obok mnie szedł Key, co jakiś czas uderzając mnie w rękę. Robił to aż do chwili, gdy powiedziałem...
- Dobra.. - chwytając jego dłoń pociagajac za sobą. - Zastanawia mnie co oni narobili jak.... jak nas nie było - powiedziałem prubując zmienić temat, bo inaczej zrobiłbym coś niezbyt normalnego.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Na tym przerywamy nasze opowiadanie. Do zobaczenia ^^
Taemin nie bojący się horrorów i do tego pijany..?
OdpowiedzUsuńZdaje mi się, że to nie możliwe, ale to wasze opowiadanie ^^
Z chętnie poczekam na dalszą część ;)
Oto chodziło w tym opku :D .. bo głównymi bohaterami są Key i Jonghyun.... reszta to drugo planowe^^ a wiadomo... może Taemin lubi horrory nawet jak jest sweet dzieciak ? ^^
UsuńW sumie racja, nigdy nie wiadomo ^^ Ja go lubić będę nawet jeśli on lubić będzie horrory xd
Usuń