Życzymy wam miłego czytania !!! Czekamy na miłe komentarze^^
W poprzednim rozdziale:
Jong-hyun------------------
- Jounhyun...... Jounhyun...... czy.. *chlip*.. niedaleko ciebie .... *chlip*.... jest Key? - po drugiej stronie usłyszałem pijany głos Taemina.
- Joun, kto to? - zapytał ciekawsko Key, ruchem ust odpowiedziałem, że to Taemin.
- Co się stało? - zapytałem.
- Minho.. *chlip* gdzieś wyszedł pijany... *chlip* a Onew ... Gahahahaha .. *chlip*... muszę spać...
- Halo!? - zapytałem, a wręcz wykrzyczałem do słuchawki. Niestety, Taemin przez nadmiar alkoholu wyłaczył słuchawkę.
- Wszyscy się upili... - tylko to powiedziałem.
- Tylko tyle? - zapytal zdziwiony Key.
- Nie.. Minho gdzieś polazł a z Onewem to nie wiem.. Powinniśmy wrócić... - Moim zdaniem mimo że Tae-min był pełnoletni to jako młodziak nie powinien się upijać.
Ruszyłem jako pierwszy w stronę naszego wspólnego domu. Obok mnie szedł Key, co jakiś czas uderzając mnie w rękę. Robił to aż do chwili, gdy powiedziałem...
- Dobra.. - chwytając jego dłoń pociagajac za sobą. - Zastanawia mnie co oni narobili jak.... jak nas nie było - powiedziałem prubując zmienić temat, bo inaczej zrobiłbym coś niezbyt normalnego.
Key-----------------------------
Pocałował mnie...Naprawdę to zrobił. Myślałem że serce mi zaraz wyskoczy z piersi. Gdy zadzwonił jego telefon i powiedział mi co się tam działo. Myślałem że Jinki jest bardziej odpowiedzialnym liderem. Trzeba ich doprowadzić do porządku. Jonghyun mnie nawet złapał za rękę! Myślałem że umrę, tak serce szybko mi waliło. Chciałbym aby mnie jeszcze raz pocałował.. Ale powiedział to.. Powiedział że mnie lubi.. Mam straszny mętlik w głowie. Zatrzymałem się nagle i pociągnąłem go za rękę.
-Eee... Jonghyun..-zacząłem niepewnie.
-Słucham Kibum?
- Hmm.. no ten.. czy..tyyyy..powiedziałeś to naprawdę?- powiedziałem to jednym tchem.
- Ale co?
- No to że mnie lubisz no.
- A czemu miałbym Cię okłamać?- zapytał z lekką ironią w głosie.
-No.. bo wiesz..
- Nie nie wiem.- chyba dobrze się bawił.
- Chyba niec powiedziałeś mi tego aby mi było dobrze, prawda?!- powiedziałem to dosyć głośno mocno się czerwieniąc.
- Głupi.- pstryknął mnie w głowe.
- Nie prawda!- krzyknąłem zażenowany.
- Oj dobra zamknij się już frajerze.
- Phi, nie mów tak na mnie! - powiedziałem do niego zły.
- Oj nie złość się. - złapał mnie za głowę i pocałował w usta bardzo namiętnie. - Dobra chodźmy. - pociągnął mnie za rękę i poszliśmy do naszego domu. Gdy doszliśmy do naszego domu, to wszyscy już byli w komplecie. Onew i Minho się odnaleźli. Jonghyn mnie puścił gdy tylko doszliśmy do domu..
- CO WY SOBIE MYŚLICIE?! CO?- krzyczał Jonghyun na chłopaków. - UPIJAĆ SIĘ TAK, ZAŁAMUJECIE MNIE! WSZYSCY MAMY JUTRO KONFERENCJE PRASOWĄ W ZWIĄZKU Z NASZYM NOWYM TELEDYSKIEM A WY CO? CZY TO NORMALNE?! YHHH... MAM WAS CZASEM DOŚĆ. -krzyczał na nich jak opętany.
-Eee... Jonghyun przepraszamy!- krzyknął zalany w trupa Taemin. Jak on może pić? Przecież jes taki młody. A Onew? Powinien być lepszym liderem. Daje zły przykład naszemu maknae. Jonghyun poszedł do siebie i wszyscy potem się rozeszliśmy do swoich pokoi. Leżałem i nie mogłem zasnąć.. Gdy nagle poczułem jak ktoś siada na moim łóżku.
- Huh?
-Nie mogę spać. Przyszedłem do Ciebie na chwilę po coś.- Jong schylił się i pocałował mnie na dobranoc. - Dobranoc.
- Eee... no dobranoc. - czemu ten face wprowadza mnie w zakłopotanie? Hm?! Nie myślałem nad tym długo.. tylko po chwili odpłynąłem w błogi sen..
Jong----------------------------
Byłem uradowany. Z czego? To nie wiem. Nie mogłem spać wiec poszedłem do Key'a. Przy nim było naprawdę miło. Pocałowałem go na dobranoc. Podejrzewałem że jego mina była wręcz słodka. Uśmiech nie chciał mi zejść z ust.
-Jong, ty jeszcze nie śpisz? - z pokoju obok wyszedł jeszcze nieprzytomny Onew.
Byłem na niego wściekły. Lider a nie potrafi wziąć sie w garść.
- Nie Hyung właśnie szedłem. - odpowiedziałem zostawiając go samego na korytarzu.
Sam skierowałem się ciężkim krokiem do pokoju. Padając na pościel całym cielskiem. Uśmiech nie chciał mi zejść z twarzy. Miałem ochotę wyślizgnąć sie znowu z pokoju i pójść ponownie do Key'a, ale z drugiej strony przeszkodziłbym mu. Nie dałem rady jeszcze spać aż i mnie znużył sen.
Rano obudziłem z obrzydliwym bólem głowy mimo, że mało piłem. Wstałem z pościeli, która szczerze była wtulona we mnie w dość zabawny sposób. Przypomniałem sobie że nie przebrałem się przed spaniem, więc szybko ściągnąłem z siebie brudne ciuchy i wskoczyłem pod prysznic. Odświeżony ubrałem się już do wyjścia, bo czekał naszą grupę ciężki dzień. szedłem na dół, by znaleźć w lodówce co nieco. Na szczęście było aż 10 jajek, masło i ogórek długi. Rozbiłem na patelni jajka i zrobiłem jajecznicę. Z tego co zaobserwowałem nikt oprócz mnie jeszcze nie raczył wstać, ale nie miałem już siły krzyczeć. Zaczynał mnie ponownie brać dobry humor. Czy to było spowodowane wczorajszym zdarzeniem? ... Miałem ochotę zrobić to ponownie, ale obecność chłopaków przeszkadzała mi w tym.
Rozstawiłem na stole talerze i szklanki z herbatą. Tak właśnie sam zabrałem się za jedzenie uprzednio biorąc proszki na ból głowy.
- Już nie śpisz? - obok mnie pojawił się nagle Kimbum.
Serce podskoczyło mi wręcz do gardła.
- Nie... Ból głowy mnie obudził - odpowiedziałem zmieszany.
-ŁAŁ śniadanie!! - uśmiechną sie zadowolony Key, sadowiąc się w piżamie do stołu.
- Smacznego! - krzyknął zadowolony zaczynając zamiatać zawartość talerza.
Nie mogłem sie przestać patrzeć na jego zadowoloną minę.
- Co? Mam coś na twarzy? - zapytał.
Key---------------
Rano wstałem taki jakiś szczęśliwy i pełen energii.. Wydarzenia z wczoraj..Dalej nie mogłem w to uwierzyć. Obudziłem się o 10 i pośpiesznie zszedłem na dół, zobaczyłem Jonghyuna stojącego w kuchni i robiącego śniadanie. Jong jest genialnym kucharzem, uwielbiam jego dania. A jego jajecznica jest mistrzowska, serio!
- Dzieeeń dobry!- powiedziałem do niego uśmiechając się. - ŁAŁ, śniadanie!
- Cześć Key. - uśmiechnął się- Masz jedz.- podał mi talerz z jedzeniem. Śniadanie było pyszne, nawet bardzo.
- Smacznego. - Jonghyun patrzył się na mnie dziwnie, tak że poczułem się zawstydzony.- Co? Mam coś na twarzy? - zapytałem.
- Nie, nie masz. - odpowiedział.
- No to co co chodzi?
- Nie mogę popatrzeć na Ciebie?- uśmiechnął się zawadiacko mój towarzysz.
- N..n..no możesz. - zawstydzony opuściłem głowę. - Dziękuję! Było pyszne!
- Haha, jak zawsze- zaczął się śmiać.
- Nie bądź taki skromny- mruknąłem. Wstałem i podeszłem do zlewu aby umyć swój talerz.
- Mój też możesz umyć. - Jonghyun wsadził swój talerz do zlewu.
- EJ! Sam umyj sobie swój talerz.
Spojrzał na mnie uśmichnął się i pocałował mnie delikatnie w usta. - No umyj? - spojrzał z miną smutnego psiaka na mnie.
- Eh,no dobra. Ale wiedz że jesteś mi winny przysługę! - uśmiechnął się i poczochrał mnie po głowie. Jakąś chwilę później wstała reszta zespołu. Zmęczeni i z niezłym kacem, za bardzo nie kontakowali.
- OOOOOO ŚNIADANIE! - zawołał Taemin i z miną zadowolonego dziecka zaczął jeść. Zaczęliśmy się śmiać. Atmosfera była luźna i wesoła.
- Przepraszam chłopaki was. - powiedział nasz lider. - Dałem wam zły przykład i pozwoliłem temu dzieciakowi się schlać.. Nie powinienem. Ale no cóż sam się poddałem temu.. Wybaczcie.
- No i na to czekałem nasz liderze. - u progu pojawił się Jonghyun, spojrzałem na niego i się zarumieniłem. Dlaczego? Nie wiem, patrzał na mnie tak intensywnie. Podzedł do Onew i poklepał go po plecach- A ty młody, masz więcej nie pić. Bo pożałujesz. - uderzył Taemina w ramię. Ten zawstydzony swoim wczorajszym zachowaniem spuścił głowę.
- Przepraszam. Nie będę już tak hyung. - powiedział skruszony Taemin.
- Dobra, to co chłopaki szykujemy się? - powiedział uśmiechnięty Minho.
- Tak, dobra. - powiedziałem. - Za chwilę przed busem, bo zaraz ma przyjechać menadżer. Poszedłem na górę.
- Ej Key. - zawołał za mną Taemin
- Hm?
- Gdzie wy wczoraj zniknęliście z hyungiem?-zapytał się mnie
- Poszliśmy w to nasze miejsce.- powiedziałem mu zgodnie z prawdą.
- Aaa!. No dobra to do zobacznie za chwilę- uśmiechnął się i poszedł się przygotować. Ja również poszedłem do siebie. Gdy już byłem gotowy to zszedłem na dół do busa gdzie wszyscy już byli na miejscu.
- Key, jak zawsze ostani- zaczął śmiać się Minho ze mnie.
- Nie prawda!- krzyknąłem.
I tak w dobrych humorach i pogodzeni pojechaliśmy na konferencję prasową.
Jong---------------------
- A wy gdzie byliście wczoraj z Keyem, Jong-hyun? - zapytał mnie nagle Minho, gdy tylko Taemin z Keyem zniknęli w swoich pokojach.
- Poszliśmy kupić ramen... Mnie po tym alkoholu niedobrze się zrobiło, Key mi tylko towarzyszył bo nie chciał słuchać waszego felietonu strasznych opowieści po pijaku - powiedziałem prawdę, ale nie do końca.
Minho popatrzył się niedowierzanie. Westchnąłem ciężko dopowiadając - Jak kupiliśmy poszliśmy na te wzgórze gdzie na poczatku debiutu przysięgaliśmy sobie wszyscy że będziemy Najbardziej znaną grupą Shinee.Tam zjedliśmy nasz ramen i gadaliśmy.
Dopiero po tym Minho zostawił mnie w spokoju. Gdy zostałem sam w salonie zjawił się nasz wąsaty menadżer.
- Wszyscy gotowi? - zapytał.
-Nie, ale zaraz zejdą, możemy już iść do busa oni dojdą - powiedziałem i razem z menadżerem wsieliśmy do busa.
Jako pierwszy przyszedł Taemin gotowy i zwarty, tuż po nim doszli Onew oraz Minho. Niestety na czas nie przyszedł Key, który jak podejrzewałem zatracił się w czasie.
Dopiero po kilkunastu minutach i on zjawił się w samochodzie.
- Key, jak zawsze ostatni- zaczął śmiać się Minho z Key'a przez co zrobiło mi się jakoś tak dziwnie.
- Nie prawda!- odkrzyknął na odpowiedź.
Na mojej twarzy ponownie zagościł uśmiech.
W całym już składzie pojechaliśmy na konferencję. Niestety po tym jak sie okazało niespodziewanie mieliśmy odbyć trudną sesję oraz przećwiczyć układ ponieważ komuś z guru było coś nie tak.
Sama sesja zdjęciowa nie była sama w sobie taka trudna. Najgorsze były jednak ćwiczenia. Przez to iż byliśmy nieprzytomni, zmęczeni i niektórzy z nas mieli piekielnego kaca, wszystko wychodziło na opak. A najgorszy był jednak sam wypadek Key'a, spowodowany przeze mnie.
Ćwiczyliśmy właśnie trudny układ, gdzie akurat miałem w wymyślny sposób przejść obok Kibuma a on obok mnie po czym wyskoczyć. W kieszeni obszernych spodni miałem bardzo małą odręczną butelkę. Byłem głupi że nie postawiłem tego gdzieś w kącie tylko wsadziłem akurat do przeklętej kieszeni. Sama butelka wypadła mi z kieszeni, a Key przez przypadek nie zauważając jej potknął się o nią. Przez moja głupotę skręcił sobie piekielnie mocno kostkę. Byłem na siebie zły, bardzo zły.
-Key, nic ci nie jest? - jako pierwszy pobiegłem do Key'a zmartwiony tym iż nie wstaje z ziemi.
Key z bólu syczał.
- Nic mi nie jest.. - odpowiedział przez zęby.
Wszystko we mnie sie gotowało. Przez chwilę miałem ochotę się postrzelić.
- Tak ciebie przepraszam to moja wina - wyżaliłem, nawet miałem ochotę wypłakać sie jak dziecko.
- Wszystko w porządku !? - krzyknął Onew również był zmieszany sytuacją.
Winny całej sytuacji pomogłem natychmiast wstać Key'owi. Byłem obrzydliwie na siebie zły.
- Nie jestem na ciebie zły - zaśmiał się do mnie słodko Key, lecz jego słowa nie pomagały mi.
- Przepraszam... przeprasza.. - powtarzałem ciągle.
- Trzeba pojechać do szpitala, bo może to być poważna kontuzja - powiedział Minho do Onew'a, którzy stali tuż za mną i Keyem, gdy pomagałem usiąść mu na ławce.
- Skoczę do menadżera by przygotował busa. Na dziś koniec ćwiczeń - powiedział już jak prawdziwy Lider Onew.
- Key napij się i siedź spokojnie - powiedział Taemin siadając obok Keya.
Mnie wręcz ręce trzęsły się.
- Na prawdę to nie twoja wina - uśmiechną się ponownie Key.
Nie było mi jednak do śmiechu, to ja tu wszystkiemu zawiniłem.
Key----------------------
Okropny ból przeszywał moją kostkę, myślałem że będą mi ją musieli amputować. Bół był niedowytrzymania..Ale nie mogłem dać po sobie poznać że aż tak bardzo mnie boli. Jonghyun przepraszał mnie setki razy, ale to była moja wina bo ja nie uważałem na to co robię tylko patrzałem się na niego. Głupi ja! Nie powinienm być takim zdekoncentrowanym.. Zwieźli mnie do szpitala.. założyli mi szynę na nogę i przez dwa tyogdnie siedzenie w domu.. Czyli to równa się z tym że nie będzie mnie na koncercie na rzecz nowego szpitala dla dzieci poważnie chorych. Nie będę mógł zatańczyć.. Zrobiło mi się smutno a tyle ćwiczyłem aby zatańczyć tam, dla tych dzieci. Nawet ułożyłem uład, no cóż.. Taemin będzie musiał zatańczyć sam.
- Przepraszam!- wykrzyknął po raz tysięczny Jonghyun. Uśmiechnąłem się, był taki słodki z tą smutną miną.
- Ej, wyluzuj to nie twoja wina to ja nie uważałem na siebie. Zafrajerzyłem.
- Ale i tak czuję się winny. - poklepałem go po ramieniu a on jak gdyby nigdy nic zatrzymał tę rękę swoją. Poczułem się nieswojo, ponieważ siedzieliśmy w busie. A chłopaki mogliby w każdej chwili coś zauważyć. Wyrwałem rękę i uśmiechnąłem się, Jong chyba zrozumiał o co mi chodzi.
- Taemin, przepraszam stary. - powiedziałem gdy wchodziliśmy do domu. ( ja musiałem o kulach, niestety) - Będziesz musiał to zatańczyć sam.
- Spoko Key.. żałuję że nie zrobimy tego razem. W końcu ty odwaliłeś największą robotę. - westchnął młody. - To ja lecę do sali poćwiczyć bo występ za kilka dni. Przyjdź póżniej zobaczyć czy nie kaleczę naszej choreografii. - poklepał mnie po ramieniu i poleciał do naszej sali treningowej domowej. Onew razem z Minho poszli poćwiczyć głosy na występ bo będą śpiewać razem z dziewczynami SNSD, z Sunny, Yuri i Taeyeon. Piosenkę którą napisali razem dla tych dzieci. Próbowałem wtachać się na górę ale o tych kulach był to niezły problem. Z pomocą przyszedł mi Jonghyun.
- Pomóc Ci? - zapytał
- No jakbyś mogł mnie złapać za łokieć i podprowadzić po tych schodach. To byłbym wdzięczny bardzo. - a ten zamiast zrobić to o co go prosiłem to wział mnie na ręcę. - Co ty robisz?!- krzynąłem.
- Zamknij się, przecież nie możesz chodzić. Więc o co Ci chodz? - zrobiłem się momentalnie czerwony na twarzy. Jonghyun zaniósł mnie do pokoju, usiadłem w swoim pokoju odpaliłem laptopa i wszedłem na Twittera zobaczyć jak tam nasz fan klub i czy coś nowego doszło. Potem zacząłem oglądać jakiś nowy amerykański film, nawet spodobał mi się. I nie zauważyłem jak zbliżała się 18 i do pokoju przyszedł Jonghyun i chłopaki zjeść ze mną kolację.
- No jak tam przygotowania do występów? - zapytałem. - Czuję się tak frajerowsko, że nic nie robię. Że nie będę mógł nawet zaśpiewać. Ale ze mnie cwel.
- Ej Ki Bum wyluzuj. Przecież zaśpiewasz, ale nie będziesz tańczył. - powiedział Onew. - Przecież nie zostawimy Ciebie, musisz z nami zaśpiewać.
- Właśnie!- krzyknął zadowolony Taemin.
- A właśnie Taemin jak tam układ? Opanowałeś go całego?- zapytałem go. Taemin jest utalentowany świetnie tańczy, lubię się z nim drażnić w taki sposób.
- TAK, umiem cały kaleko!- powiedział oburzony. O, widzicie o to mi chodziło.
- Menadżer był zły że skeciłeś sobie kostkę Key, ale go uspokoiłem razem z Jongiem i masz wolne na dwa tygodnie. - zabrał głos Minho.
- Mhm.. szkoda. - westchnąłem, i nagle zrobiło mi się smutno. - Dzięki wam.
- No Key, to my się zbieramy dalej ćwiczyć a ty odpoczywaj jutro przećwiczymy piosenkę i to gdzie będziesz stał i takie tam rzeczy. - powiedzial Onew i wszyscy wyszli, został tylko Jong.
- A ty nie idziesz?
- Nie zostawię mojego małego słodkiego Key'a bez pomocy. - uśmiechnął się. Odwzajemniłem uśmiech..
Jong------------------------------
Jednak w duszy czułem sie winny sytuacji. Jedynie nie wiedziałem w jaki sposób mógłbym przeprosić Key'a. Mogłem jedynie udawać że już nie czuję się winny, ale to zbyt bolało. By chodź trochę umilić mu czas na dzisiejszy dzień postanowiłem zrezygnować z treningów. Onew i Minho obiecali nic nie mówić Key'owi. A samemu Taemin'owi wręcz wpoili by nic nie mówił.
- Popatrz co jeszcze przyniosłem - uśmiechnąłem sie sztucznie.
Z kieszeni wyciągnąłem pudełko z grą na PC (Komputer).
- Łał.. to ta gra co chciałem kupić ale nie mogłem - ucieszył sie Kibum zabierając ode mnie pudełko i od razu wkładając do laptopa.
Ponownie na mojej twarzy ugościł sztuczny uśmiech.
- Przynieść ci coś? - zapytałem z troską.
- Nie, nie trzeba chodź zagrasz ze mną ! - zawołał - Czy możesz z tamtego pudełka na półce wyciągnąć 2 konsolki... Samemu tak grać to trochę nudno - mrukną by mnie zachęcić.
Posłusznie wyciągnąłem przedmioty dla Key'a i podałem. On sam za to je podłączył do laptopa. Usiadłem obok niego na łóżku przez co chwilę miałem mieszane uczucia. Tak właśnie zaczęliśmy grać.
Key był wręcz lepszy ode mnie w grach więc ja z kretesem przegrywałem.
- Ahaha wygrałem !! - krzykną po raz któryś ze szczęścia.
Zaczynałem przy nim odzyskiwać ponownie dobry humor.
- Na prawdę mi przykro przez co sie stało. - powiedziałem na prawdę poważnym głosem.
Key przestał się śmiać i równie u niego zrobiła się poważna mina.
- Powtórzę raz jeszcze... To nie była twoja wina lecz moja. To ja nie zauważyłem butelki.. .bo... patrzyłem ciągle.. n...gdzieś indziej - na koniec mruknął odwracając głowę, patrząc w różne strony jakby chciał znaleźć inny temat.
- Czerwienisz się - uśmiechnąłem się.
- Nie prawda! - mruknął ponownie zmieszany.
- Prawda... - podniosłem rękę by zwrócić twarz Keya w moją stronę.
Jego twarz z chwilą stawała się coraz bardziej czerwona. Dałem mu całusa prosto w czoło.
Sam się nawet czułem jakby zaraz moje serce miało wyskoczyć i otulić Key'a. Po tym mocno przytuliłem się do Kibum'a. Akurat w takiej chwili ponownie przyszły do mnie straszne sceny z wypadku, który trwał dosłownie sekundę. Tym jeszcze bardziej wtuliłem się do Key'a.
- Dusisz mnie ... - szepną Kibum śmiejąc się zwariowanie - Zaraz chyba mi żebra nawet połamiesz.. hehe ..
- Sorki - zaśmiałem się - naprawdę czuję się winny. Szczerze to jestem winny.
Key zrobił lekko zezłoszczoną minę na mnie.
- Masz przestać i koniec - jego mina była zbyt słodka a dodatkowo próba zrobienia zezłoszczonej miny nie powiodła się.
Pomachałem tylko głową na zgodę. Key odłączył konsole podając mi. Zdrętwiały wstałem odkładając na miejsce zabaweczki.
- Jest już późno powinniśmy się położyć - z moich ust wydobyło się to zdanie, ale serce podpowiadało mi bym został.
- Poczekaj.. czy..
Key---------------------
- Jest już późno powinniśmy się położyć - powiedział Jonghyun, a ja nagle poczułem się że robi mi się smutno, chciałbymb aby on został ze mną.
- Poczekaj.. czy..może...- zacząłem się plątać i czerwienić.
- Hmm?
- Czy może chciałbyś.. no wiesz...- nagle spojrzałem płytę z filmem leżącą na stoliku- Obejrzeć ze mną ten film jescze? - zapytałem go i uśmiechnąłem się.
- Z miłą chęcią. - Jong uśmiechnął się do mnie. Odpaliliśmy film i zaczęliśmy oglądać, był nawet w porządku. Ot taka komedia na wieczory takie jak ten, luźne i przyjemne, we wspaniałym towarzystwie. Uśmiałem się strasznie, lubię takie filmy. Gdy flm się skończył, mój towarzysz wyciągnał płytę z dvd i włożył do pudełka obserwowałem go bardzo dokładnie, każdy jego ruch byl obserwowany przeze mnie.
- No a teraz to serio spać!- zaśmiał się Jonghyun.
- No to się kładź. - pomyślałem i..powiedziałem to na głos..Ale ze mnie frajer! Właśnie otwarcie zproponowalem mu aby spał ze mną u mnie w pokoju. - N..Nnnnn..o znaczy się... wiesz..może... no..ettoo..-zacząłem się jąkać.
- A więc proponujesz mi abym spał u Ciebie w pokoju?- zapytał się Jonghyun, śmiejąc się. - No dobrze, już dobrze. - poczochrał mnie po głowie.
- Ej, no moje włosy, cwelu! - krzyknąłem oburzony. Nie lubię jak ktoś rusza moje włosy, czuje się wtedy nie swojo.
- Coś ty powiedział?!
-Nic. - mruknąłem.
- Cwelu? Ja Ci dam cwela, wychodzę. Sam tego chciałeś.- Jonghyun kierował się do wyjścia..
- NIE!- krzyknąłem- No zostań?- spojrzałem się na niego jak najsłodziej potrafiłem.- Proszę. - facet na którego serce mi szybciej bije podszedl do mnie i mnie pocałował prosto usta. Zaczerwieniłem się.
- Nie mogłem się powstrzymać, robisz takie słodkie minki. - uśmiechnął się złośliwie Jonghyun. Po tym pomógł mi usiąść na łóżku i sam się usadowił obok mnie.
Siedzieliśmy i rozmawialiśmy, opowiadaliśmy sobie różne historie z dzieciństwa i nie tylko i..w końcu zasnęliśmy. Obudziłem się w jego ramionach, najpiękniejszy poranek w moim życiu, uśmiech nie schodził mi z twarzy. Było mi dobrze, tak przyjemnie i ciepło..I doszedłem do wnioski że chyba kocham go..
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Mamy nadzieję że spodoba wam się nowa część opowieści.
Następny powinien być w niedzielę bądź w poniedziałek.
Papa Pozdrawia Kuro i Tanoshii ;*
Łeeeee, tak późno ma być następna? TT TT
OdpowiedzUsuńWciąż niektóre ich zachowania sprawiają, że myślę 'Jak to w ogóle możliwe...?', ale ciekawie tak czytać opowiadanie w którym zachowują się nieco inaczej :D